Autem do Chorwacji. Subiektywny poradnik.

Wakacje rozpoczęły się na dobre. Lipiec już się z nami powitał, więc sezon urlopowy również w pełni. Dzisiaj trochę dla zmotoryzowanych, a przede wszystkim dla tych, którzy postanowili spędzić swoje wakacje nad Adriatykiem i wybierają się tam własnym autem. Krótki przewodnik praktyczno- subiektywny. ;)

źródło

Bałkany są na tyle blisko, że nie jesteśmy "skazani" na samolot i ograniczony bagaż. Pakujemy wszystko co nam potrzebne i.. w drogę! ;)
Jeśli chodzi o czas podróży, to oczywiście w najdogodniejszej sytuacji są mieszkańcy południowej Polski, bo im taka jazda zajmie zaledwie kilka godzin, co przekłada się na ilość śląskich i opolskich rejestracji już tam na miejscu- gorzej mają Ci z centralnej i północnej części kraju, jednak dobrze organizując taki wyjazd, droga może minąć sprawnie i całkiem przyjemnie. ;)

Nasza trasa wyglądała tak:


Przez Polskę

Jeszcze przed wyjazdem warto opracować sobie najbardziej optymalną trasę- pamiętajcie, że najkrótsza trasa nie zawsze znaczy najlepsza, a i polskie autostrady, to też nie zawsze najlepszy wybór; szczególnie ja, jakoś zawsze mam szczęście do kosmicznych korków na bramkach, albo wiecznego zwężenia do jednego pasa i ograniczeń 30-40 na godzinę (pozdrawiam szczególnie trasę Katowice- Kraków ;p). Ekspresówki to podobna nawierzchnia, podobne skomunikowanie i podobna prędkość, a i taniej i zazwyczaj sprawniej! ;)

Wyruszając z domu mieliśmy do przejechania prawie 700km przez Polskę, z czego większość przebyliśmy S7 i S1. Opcja idealna. Nie potrzebny ani GPS, ani szczególne zastanawianie się "który zjazd to ten właściwy"-nie było sensu kombinować.

Autostrady i drogi ekspresowe w Polsce. Stan na 26.06.2018. Źródło: GDDKiA


Jak jechało się przez Polskę? Sprawnie.
Dobry stan dróg, stosunkowo bez korków... było OK- tutaj jeszcze raz polecę ekspresówki. ;)
Co prawda właśnie przez wzgląd na trasę, zdecydowaliśmy się na wyjazd we wtorek, a i staraliśmy się nie wpakować w okolice dużego miasta (czyt. szczególnie Warszawy) w godzinach szczytu, dzięki czemu zaoszczędziliśmy na pewno trochę czasu!

Czechy

Najważniejszą kwestią, o której należy pamiętać wjeżdżając na drogi naszego południowego sąsiada jest zakup odpowiedniej winiety.
Do wyboru 10-dniowe, miesięczne i roczne- szczegóły możecie sprawdzić TUTAJ, jak i TUTAJ.

Legenda głosi, że gdzieś w Cieszynie również je dostaniecie, jednak jak pytaliśmy na stacjach w centrum miasta, to każdy wiedział, że gdzieś są, ale "dokładnie to pani 'tam' zapyta". Na spokojnie kupicie je jednak na stacjach przy drodze do granicy, a i podobno na samej granicy, też bez problemu dostaniecie. 

Pamiętajcie żeby sprawdzić, czy sprzedawca prawidłowo przedziurkował datę, czy Wy wpisaliście prawidłowo numery rejestracji i KONIECZNIE zachowajcie drugą część winiety, do ewentualnej kontroli!

Czesi- przynajmniej w teorii- oferują nam drogi, którymi szczególnie tranzytem powinniśmy przejechać sprawnie i bez problemów przez ich kraj. Jak jest w rzeczywistości? Jeszcze rok temu nie było aż tak najgorzej, ale bez rewelacji, a w niektórych miejscach można się było naprawdę pogubić. Chociaż za kilka lat, może być tam naprawdę przyjemnie!

Czeska sieć autostrad - stan na 2018 rok. Źródło: ceskedalnice.cz


Jeśli chodzi o przejazd przez Czechy, to mam wrażenie, że drogi mają tak samo bardzo w remoncie-a może i bardziej, niż w Polsce i w naszej części Niemiec, przez co nawigacja wariowała, więc szczególne skupienie na znaki bardzo wskazane. Na ten kraj polecam sporą dawkę cierpliwości i jakiś zapas czasu!
My po 200km przez Czechy, pozwoliliśmy sobie na nocleg w Brnie, by z samego rana móc  ruszyć w pełni sił w kierunku Austrii- tym razem zrezygnowaliśmy na chwilę z pędu i zjechaliśmy z autostrady, na rzecz pięknych lokalnych widoków; pól słonecznikowych, wzgórz, pagórków i małych wioseczek.

Austria

Austriacka sieć autostrad jest tak rozwinięta, że bez problemu wybierzemy najbardziej odpowiedni dla nas wariant trasy. Zarazem przejechanie bez winiety graniczyłoby z cudem, a i odbywałoby się w potwornych męczarniach!

Sieć austriackich autostrad i dróg szybkiego ruchu. Źródło: asfinag.at

Jeszcze przed wjazdem warto takową winietkę zakupić-do ubiegłego roku w sprzedaży były jedynie standardowe winiety w formie naklejek, jednak od tego możemy nabyć również te elektroniczne!
Okres na jaki sprzedawane są winiety to 10 dni, 2 miesiące oraz rok.
Informacje o cenach znajdziecie TUTAJ

Żeby nikt nie miał wątpliwości co i jak, austriacki zarządca dróg, każdego roku publikuje filmiki instruktażowe. Uważam, że to naprawdę fajny pomysł!


P.S. Swoją drogą, to uwielbiam tą dokładność. Sprawdzam dla Was aktualne info i widzę... "die Vignette in der Farbe Kirschrot". Haha podejrzewam, że niektórzy mogliby mieć problem, jaki to jest ten wiśniowy kolor ;D

Przez większą część Austrii przejechaliśmy w ekspresowym tempie, zdarzyły się ograniczenia na budowanych odcinkach w Wiedniu i okolicach Klagenfurtu- tam zarezerwujmy trochę dodatkowego czasu, jednak bez większych przestojów.

Jeśli nie znacie niemieckiego, polecam wcześniej rozeznać się w austriackich znakach, bo baaaardzo wiele z nich dotyczy np. jazdy we mgle, bądź ograniczeń dotyczących jedynie jazdy w nocy np. przez ciężarówki

Natomiast mity na temat Austriackiej policji o których aż huczy w sieci... włożyłabym między bajki! To, że ktoś ma u siebie porządek i pilnuje jego przestrzegania, a niektórym kierowcom wydaje się, że jak nie są u siebie, to już im wolno wszystko, to tylko i wyłącznie ich problem. Nie zauważyliśmy bezpodstawnej dyskryminacji ani polskich, ani niemieckich rejestracji!

Podróż przez Austrię zakończyliśmy wjeżdżając przez Karawankentunnel do Słoweni. Przejazd przez tunel jest dodatkowo płatny na bramkach- za osobówkę jest to koszt 7,20€.

Słowenia

Słowenia nie ma aż tak dużej sieci płatnych dróg, jak chociażby Austria, jednak również w tym kraju możemy skorzystać z płatnych odcinków. Oczywiście oznacza to kolejne winietki. Ich kontrola na autostradzie odbywa się co pewien czas na specjalnych bramkach z kamerkami- więcej m.in. o cenach przeczytacie TUTAJ

Muszę wspomnieć, że trafiliśmy tam na największe korki, ze wszystkich spotkanych po drodze!
W przypadku tego kraju, spokojnie da się ominąć odcinki płatne (chociaż sami nawet nie próbowaliśmy!).

Płatne autostrady w Słowenii źródło: dars.si

Autostrady wymagające winiet, to te, którymi przejedziemy między głównymi miastami i do granic. Jeśli chcemy zaoszczędzić i mamy więcej czasu, to możemy pomyśleć o opcjach alternatywnych, chociaż pamiętajmy, że jest to kraj górzysty z wieloma krętymi drogami, ze znacznymi przewyższeniami, które będą wymagały znacznego ograniczenia prędkości. Do tego część bocznych dróg jest bardzo wąska, czego sami w pewnym momencie doświadczyliśmy.

Chorwacja

Już prawie jesteśmy u celu. Jeszcze tylko kontrola na granicy, szeroki uśmiech i możemy jechać. Za chwilę będziemy u celu.

źródło

Powitała nas dobrej jakości autostrada- płatna na bramkach- i minimalny ruch na niej. Później, zależnie od tego gdzie się udajemy (my spędzaliśmy urlop na północy kraju), zjeżdżamy albo na boczne drogi, albo na autostradę prowadzącą m.in. do Splitu.
Interaktywna mapa -> KLIK

Na koniec chciałabym wspomnieć kilka słów o poruszaniu się po Chorwacji, bo ja początkowo przeżyłam szok. Nie mam pojęcia, czy to tylko takie nasze "szczęście", czy tam to tak funkcjonuje na co dzień, ale mam wrażenie, że w Chorwacji przepisy obowiązują... tylko turystów!

Auta na chorwackich blachach jeżdżą jak chcą. Ograniczenia ich nie dotyczą, ciągłe linie nie istnieją, a jak gdzieś jest "stop", to chyba tylko dla urozmaicenia krajobrazu.
Raz uraczyliśmy pełnej przepisowości... jak się okazało- 300m dalej, za zakrętem czekała policja! ;)


Przed podróżą warto też zwrócić uwagę na różne przepisy dotyczące kierowców do 24 roku życia i obowiązkowego wyposażenia samochodu- w tych krajach, w odróżnieniu od Polski, policja może wymagać od nas apteczki i KOMPLETU żarówek wraz z bezpiecznikami oraz kamizelki odblaskowej, dla każdego podróżnego! I tutaj nie ma co dyskutować. Pamiętajmy, że konwencja wiedeńska to jedno, ale życie to drugie. A my przejeżdżając przez dany kraj jesteśmy "gośćmi" i powinniśmy dostosować się do obowiązujących u gospodarza przepisów!

Drogę powrotną pokonaliśmy w całości- non stop. Pomimo baaardzo kiepskich warunków, udało się zmieścić w dobie. Czy coś byśmy zmienili w trasie? Myślę, że następnym razem odbilibyśmy w Wiedniu na Bratysławę i dojechali do polskiej granicy przez Słowację, a nie przez Czechy, albo w Austrii od razu na Niemcy, ale to już bardziej przez nasze indywidualne preferencje.

A teraz życzę Wam sprawnego planowania, szerokiej drogi i udanego urlopu!
Pozdrawiam, Viola ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 1001Podróży , Blogger