Moja mundialowa Chorwacka lekcja.

Moja mundialowa Chorwacka lekcja.

Mundial zakończył się dokładnie tydzień temu, a w kibicowskim kalendarzu zostawiło to pewną pustkę- oczywiście nie na długo, ale jednak!
Tym razem nie będę się rozpisywała o samym turnieju, chociaż niewątpliwie był on po prostu dziwny i bardzo przewrotny, jednak być może właśnie dzięki temu, niektóre rzeczy odczułam bardziej. Otworzyłam się bardziej na pewne kwestie. Sama sobie dałam do myślenia.

Ostatnimi czasy na blogu króluje Chorwacja i tym razem także zostajemy w tym pięknym kraju- pomimo, że post zdecydowanie mniej podróżniczy.

źródło

Deszczowa Chorwacja- obrazki, których nie zobaczysz w katalogu biura podróży!

Deszczowa Chorwacja- obrazki, których nie zobaczysz w katalogu biura podróży!

"Grunt żeby było ciepło, żeby były piękne widoki i duuuużo słońca"- takie były założenia na nasz ubiegłoroczny urlop. To wszystko mieliśmy mieć wręcz pewne nad Adriatykiem!

Przed wyjazdem nasłuchałam się, że latem w Chorwacji to w zasadzie nie pada, a jak już przychodzi jakiś deszcz, to chwila moment, 15 minut i wszystko mija- nawet nie ma sensu zwijać się z plaży. Będzie ciepło, będzie pewna pogoda, napływacie się w morzu, wyleżycie na plaży mówili. Tak miało być. Prawie idealnie! Ale los w tym przypadku zagrał nam trochę na nosach!


Mocno jagodowe muffiny -> owocowe pieguski.

Mocno jagodowe muffiny -> owocowe pieguski.

Przełom czerwca i lipca, to wysyp sezonowych owoców. Pojawiają się one nie tylko w naszych ogródkach, ale również w pobliskich lasach.
Od dziecka zbierałam jagody i uwielbiam ich smak, więc nie mogłabym nie upiec z nich pysznych muffinek, które nie dość, że bardzo proste, to jeszcze tak smakowicie wyglądają!

Spacer wśród Jezior Plitwickich.

Spacer wśród Jezior Plitwickich.

Bliskość natury, malownicze krajobrazy, liczne wodospady i jeziora krasowe, każdego roku przyciągają do Plitwic tłumy turystów.
Nas też udało się skusić na te widoki, których wcześniej naoglądaliśmy się w internecie.



Bez cienia wątpliwości, Park Narodowy Jezior Plitwickich jest jedną z największych atrakcji turystycznych Chorwacji, ale także jedną z bardziej znaczących na całych Bałkanach. Moją opinię o tym miejscu zaprezentowałam Wam już -> TUTAJ, jednak dzisiaj zapraszam na bardziej szczegółowy post, opisujący- a przede wszystkim obrazujący- wszystko to, czego w czasie naszej wizyty doświadczyliśmy

Dojazd i parkowanie

Park jest dobrze skomunikowany z pozostałymi częściami kraju, więc szczególnie jadąc samochodem, na pewno nie będziecie mieli problemów z dotarciem na miejsce.
Parking oczywiście jest płatny, jednak do dyspozycji mamy naprawdę duży teren, gdzie możemy zostawić nasze auto, co niestety często wiąże się po prostu z długim spacerem do kas, a później z szukaniem pojazdu wśród lasów- warto dobrze zapamiętać trasę, którą się przyszło ;)

Na szlaku

Po zakupie biletów, od razu ruszyliśmy w kierunku pierwszej stacji, z której specjalna kolejka miała przewieźć nas do punktu prowadzącego na szlak. (Ta kolejka, to taki pociąg... na kołach!) 
Co prawda nie bez problemów z dotarciem, ale tuż po wejściu na drewniane kładki, Plitwice uraczyły nas takimi widokami:



Jezioro, dużo zieleni, odbijające się w tafli wody drzewa i czysta woda, w której mogliśmy obserwować pływające ryby. Jeśli chodzi o widoki- było przyjemnie, a ja czekałam na więcej!


Później zaczęły się problemy z oznaczeniami na szlaku i zamkniętą trasą- nie mieliśmy szansy dokończyć wycieczki wcześniej obranym szlakiem, więc ruszyliśmy w innym dostępnym kierunku.

Po drodze mijaliśmy kolejne drewniane kładki, przechodziliśmy przez gęsty zielony las i wśród szumiących wodospadów.




















Z góry mogliśmy podziwiać charakterystyczny dla tego miejsca kolor wody oraz kolejne ukształtowane przez naturę malownicze krajobrazy.







I taki kolor wody:








Jednym z ostatnich elementów zwiedzania, był rejs statkiem po jeziorze.



Spieszyliśmy się na szlaku by być o czasie, bo jak się dowiedzieliśmy w międzyczasie, ostatni kurs odpływał o 19. Gdybyśmy nie zdążyli, czekałaby nas zapewne dłuuuuga wędrówka na drugą stronę jeziora!
Akurat w przypadku rejsu, po wszystkich wcześniejszych niedogodnościach, byłam pozytywnie zaskoczona organizacją. Stateczki kursowały często, starano się na bieżąco rozładować ciągnącą się kolejkę, a jednocześnie każdy z nich nie był przepełniony do granic możliwości.

Po zejściu na ląd, po około 7 godzinach w parku, ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Niestety, w bardzo dużej części przez oragnizację, nie byłam już w takim zachwycie tym miejscem, jak przed przyjazdem.

Praktycznie

W czasie zwiedzania, na terenie parku mamy dostęp m.in. do kilku punktów gastronomicznych, informacji turystycznej oraz sklepu z licznymi pamiątkami z tego miejsca.
Oczywiście przy zakupie biletów, swobodnie porozumiecie się po angielsku, ale także z niemieckim nie ma problemu! 
Bilety za parkowanie opłaca się zarówno w okienku, jak i specjalnych automatach do tego przeznaczonych. 

Szlaki co prawda są oznaczone i jak czytałam wcześniej, podobno ciężko się tam zgubić... o ile nie traficie akurat na zamknięte trasy- wtedy z tymi oznaczeniami bywa różnie. Czy jest na to jakaś rada? Nie wiem, czy drukowana mapka by Wam wiele pomogła. Warto podpytać wtedy spotkanych na szlaku- być może oni doszli w dane miejsce i innego punktu początkowego, niż Wy. ;)

Opłaty

Cena biletów znacząco zmienia się w trakcie roku- oczywiście najwięcej przyjdzie nam zapłacić w szczycie sezonu, czyli od 1 lipca do końca sierpnia (bilet normalny 250 kun, studencki 160 kun), sporo tańsze są już bilety w okresie 1.04-30.06 oraz 1.09-31.10 (odpowiednio 150/100 kun), a tak naprawdę tanio jest dopiero w okresie zimowym (55/45 kun za bilet)

Dodatkowo musimy doliczyć opłatę za parking, która w przypadku osobówki wynosi 7 kun za godzinę.

Więcej informacji o aktualnych cenach znajdziecie tutaj -> KLIK

Dajcie znać, czy Wam się podoba i co dla Was jest najważniejsze przy zwiedzaniu tego typu miejsc ;)
Jeziora Plitwickie- zachwyt czy rozczarowanie?

Jeziora Plitwickie- zachwyt czy rozczarowanie?

W każdym przewodniku po Chorwacji i na każdej stronie typu "co zobaczyć w Chorwacji"- Jeziora Plitwickie zapewne ujęte będą jako punkt obowiązkowy! Malownicze krajobrazy, krasowe jeziora i liczne wodospady.
Park, który został doceniony przez UNESCO, wpisem na listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego.

źródło

Autem do Chorwacji. Subiektywny poradnik.

Autem do Chorwacji. Subiektywny poradnik.

Wakacje rozpoczęły się na dobre. Lipiec już się z nami powitał, więc sezon urlopowy również w pełni. Dzisiaj trochę dla zmotoryzowanych, a przede wszystkim dla tych, którzy postanowili spędzić swoje wakacje nad Adriatykiem i wybierają się tam własnym autem. Krótki przewodnik praktyczno- subiektywny. ;)

źródło

Jak zmienić kierunek studiów, czyli kilka słów o studenckich problemach.

Jak zmienić kierunek studiów, czyli kilka słów o studenckich problemach.

Mówią, że studia to najlepszy okres w życiu. Czas tuż po maturze niesie duże zmiany zarówno dla studentów studiów stacjonarnych, jak i niestacjonarnych. Dla tych pierwszych zazwyczaj wiąże się z przeprowadzką, nowym miastem, nowymi znajomi, czy chociażby trochę inną formą nauki. Studentom zaocznym większą część tygodnia pochłaniają obowiązki związane z pracą, jednak zarówno jedni, jak i drudzy decydując się na studia, mają z nimi związane jakieś plany.

Myślimy, porównujemy i ostatecznie decydujemy się na kierunek, który ma odpowiadać naszym zainteresowaniom bądź ułatwić zdobycie konkretnego zawodu… jednak co w sytuacji, gdy z biegiem czasu nasze plany się zmienią, albo jak to było w moim przypadku – uczelnia nie uruchomi oczekiwanej przez nas specjalizacji?

źródło

Wuppertaler Schwebebahn - atrakcja obowiązkowa!

Wuppertaler Schwebebahn - atrakcja obowiązkowa!

Podczas naszych wyjazdów zawsze staram się walczyć z własnymi lękami, czuć później, że od teraz mogę "coś więcej" i coś więcej wiem o sobie.
Moim "rywalem" wciąż jest jednak lęk wysokości- chociaż obecnie go już prawie pokonałam, to czasami daje jeszcze o sobie znać. W jakimś stopniu nauczyłam się już sobie z nim radzić, bo co najdziwniejsze ja wysokości po prostu bardzo lubię, ale dalsza praca nad samą sobą jest tutaj nieunikniona.

Idealna okazja nadarzyła się podczas urlopu w Wuppertalu. Od lokalsów nasłuchałam się, że wizyta w Wuppertalu bez przejażdżki Schwebebahnem nie może zostać zaliczona... więc nie mieliśmy wyboru. Trzeba było spróbować!

źródło

Liberty Bell Museum of Allentown- pocztówka od Tylera z "A Postcard for You"

Liberty Bell Museum of Allentown- pocztówka od Tylera z "A Postcard for You"

Początek wiosny, to u mnie bardzo intensywny okres, więc jak na razie podróże odkładam na wczesne początki lata, chociaż oczywiście liczę na jakiś przynajmniej krótki majowy wypad. Co z tego wyjdzie- okaże się z czasem, więc dzisiaj chciałabym przenieść się pocztówkowo do USA... i przypomnieć jak bardzo mały jest świat!Jesteście ciekawi?

źródło

Życzenia Wielkanocne

Życzenia Wielkanocne

Wielkanoc- święta kojarzące się z wiosną; zielonym zbożem, świeżą rzeżuchą, smakujące jajkami, mazurkami i innymi pysznościami, które zagoszczą na naszych stołach!
Z jednej strony to święta religijne, ale z drugiej- po prostu rodzinne! Właśnie w tej niejako blogowej "rodzinie", chciałabym złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia!

źródło

Elbląg- najniżej położone miasto w Polsce.

Elbląg- najniżej położone miasto w Polsce.

Elbląg-miasto w województwie warmińsko-mazurskim, leżące na pograniczu nie tylko dwóch województw, ale i dwóch kultur. W skali kraju, z całą pewnością nie jest miejscem znanym każdemu, jednak warto zwrócić na nie uwagę, chociażby ze względu na fakt, że może pochwalić się licznych NAJ; jest jednym z NAJstarszych miast w województwie oraz w Polsce, a także tym NAJniżej położonym!


Wiosny czas!

Wiosny czas!


Wiosna zbliża się do nas coraz większymi krokami i nawet pomimo faktu, że na horyzoncie jeszcze (podobno) tydzień z mrozem, to aura zdecydowanie coraz bardziej radosna.
źródło

#FOTOGRAFICZNIE: wiosenne Orłowo zimą.

#FOTOGRAFICZNIE: wiosenne Orłowo zimą.

Są miejsca, w które lubi się wracać, nawet jeśli było się tam setki razy.
Często wraca się, by coś przemyśleć, ale tak samo często, by wyłączyć myślenie.
Orłowo to dla mnie mały azyl. Spokojny, a zarazem jaki piękny!


Copyright © 1001Podróży , Blogger