Podsumowanie 2015 roku- wszystko dobre co udało się zrealizować. ;)

Podsumowanie 2015 roku- wszystko dobre co udało się zrealizować. ;)

            Kończąc 2015 rok czas się zastanowić jaki on był. Myślę, że ciężko jest wystawić jakąś jednoznaczną opinię, jednak z całą pewnością nie był zły!
W założeniach miał wyglądać inaczej w bardzo wielu kwestiach, jednak końcowo udało się zrealizować sporo planów, spełnić kilka bardzo ważnych marzeń!

            Osobiście już 2 stycznia wsiadłam w pociąg. Tydzień w górach minął niesamowicie szybko!
W międzyczasie trochę skoków narciarskich w telewizji, mecz plusligi pomiędzy BBTSem Bielsko Biała, a Czarnymi Radom,  ponadto spacery po Żywcu.
Wtedy nie stawiałyśmy tak bardzo na zwiedzanie jak na odpoczynek!

            Ferie były już o wiele bardziej intensywne.
Poza słodkim lenistwem odwiedziłyśmy Szczyrk oraz Skrzyczne. Przygoda zimna, ale zdecydowanie warta fatygi!


Z tęsknoty...

Z tęsknoty...

     Święta.. cóż- dla mnie to obecnie tylko kilka dodatkowych wolnych dni + to całe bezsensowne zamieszanie, komercja i składanie życzeń ludziom, z którymi normalnie, tak na co dzień nawet się nie rozmawia. Jak można chcieć łamać się opłatkiem z kimś kogo się nienawidzi? Naprawdę nie rozumiem! Przełamie się, a za chwilę za plecami leci wszystko co najgorsze... Po co!

     Dziś „cudowny” pierwszy dzień. Od rana nie wstaję z łóżka. Serce mnie boli. Leżę i myślę czy bardziej fizycznie czy mentalnie... i nie wiem. Chyba jedno i drugie.

Jak byłam mała może i święta miały coś w sobie, wtedy wszystko było inne- teraz... chciałabym być na jakiejś ciepłej, piaszczystej plaży i wylegiwać się w słońcu- odpocząć od tego!

     Jeszcze rok temu planowałam te święta inaczej- z najważniejszą osobę w swoim życiu blisko, w SWOIM Domu, szczęśliwa... budując własne- najlepsze wspomnienia!
Nie wyszło. Wiele się popsuło, wiele się zmieniło... I jestem tu, gdzie jestem.
Zdenerwowana na ludzi, którzy mieli być blisko, pomóc...

Siedzę tak w pokoju i zaczynam myśleć.. kto wie- może jeszcze zatęsknię!

     Uspokajam się i po prostu tęsknię za tamtym życiem, za niezależnością... za spokojem, który miałam w sobie, a przede wszystkim za Domem! Moim. Tym mentalnym.

źródło

Przyjaciel... za szklanym ekranem. Kilka przemyśleń o tym, ile kosztuje chęć osiągnięcia sukcesu.

Przyjaciel... za szklanym ekranem. Kilka przemyśleń o tym, ile kosztuje chęć osiągnięcia sukcesu.

            Aura złotej polskiej jesieni już dawno zamienia się coraz bardziej w pluchę- chociaż tak naprawdę dawno powinien leżeć śnieg. U mnie mżawi, pada.. a czasem naprawdę leje. Zdarza się również grad i burze. Pogoda nie rozpieszcza.
Dni stają się krótkie... bardzo krótkie! Wychodząc do pracy czy szkoły jest JESZCZE ciemno, a wracając JUŻ ciemno. Nic przyjemnego.

Chce się spać, jesteśmy zmęczeni... I nagle mimo wielu obowiązków znajdujemy czas na lenistwo; na przemyślenia, powrót do dawnych czasów.
Ilekroć zdarzało mi się siąść przed komputerem z kubkiem herbaty lub innym napojem i przeglądać stare zdjęcia. Jakoś łapie taki nastrój...


Kocham szpilki!

Kocham szpilki!

            Szpilki… coś co kochamy- no nie dziewczyny? Chyba nawet nie tylko my :pp

Powiedzmy, że moja miłość do tego typu „obuwia” (chociaż sądzę, że szpileczki to coś więcej niż obuwie!) zaczęła się już dosyć dawno temu, jednak z każdym rokiem jest coraz silniejsza!

Byłam zawsze po minimum kilkanaście centymetrów niższa od ludzi, którymi się otaczałam, więc normalną sprawą był wyższy obcas- przywykłam, pokochałam, a teraz nie wyobrażam sobie tego, by raz na jakiś czas nie kupić jakiejś nowej pary.

Jedyny problem to u mnie rozmiarówka- zazwyczaj są o pół rozmiaru za duże lub za małe i trzeba się prawdziwie natrudzić by znaleźć idealne :(

Te które znalazłam ostatnio w Deichmannie były prześliczne, a do tego bardzo wygodne, jednak niestety.. odrobinę za małe :(
Zastanawiałam się czy się nie rozchodzą, ale ciut za dużo kosztowały by ryzykować…

                        
Grudzień.. niczym w raju ;D

Grudzień.. niczym w raju ;D

Grudzień, grudzień.. niby zima już blisko, a jednak... rześki powiew "lata"

     Po nocy, która przeciągnęła się do rana, światło dające po oczach nie było zbyt miłym uczuciem i najchętniej bym się przed nim schowała!
Obudziły mnie promienie słońca dosyć wysoko wznoszącego się już nad horyzontem, a tu trzeba się było jeszcze zebrać do siebie.. uwierzcie- nic przyjemnego!

Jednak, gdy udało się trochę odespać, wstając dobrze po południu poczułam się jak w raju!


W rytmie muzyki -zapraszam ;)

W rytmie muzyki -zapraszam ;)

            Zakładając tego bloga miało być to miejsce, gdzie będziemy pokazywać siebie.
Chciałyśmy podzielić się tu m.in. relacjami z naszych wyjazdów, ale również przekazać cząstkę siebie na co dzień.

Od zawsze nieodłącznym elementem w moim życiu była muzyka. 

źródło/author

Copyright © 1001Podróży , Blogger