Kulinarna Środa "Jajecznica z pomidorami"

Kulinarna Środa "Jajecznica z pomidorami"

               Dziś chcemy podzielić się z Wami bardzo szybkim przepisem na śniadanie. Jajecznica gości na naszych stołach od zawsze, jednak my chcemy pokazać Wam naszą wersje ;)




Postcrossing- pocztówka z Mołdawii

Postcrossing- pocztówka z Mołdawii

Cześć. Dzisiaj czas na kolejną część pocztówkowej pasji.

Drugą z pocztówek otrzymanych w ramach postcrossingu była taka bardzo ciekawa karta z Mołdawii.


Szczytno- niewielkie miasteczko, które zaskoczyło!

Szczytno- niewielkie miasteczko, które zaskoczyło!

                Wykorzystując ostatnie ciepłe chwile tego lata postanowiłyśmy wybrać się do Szczytna. 
Na dłuższą wycieczkę czasu nie miałyśmy, jednak nie chciałyśmy przesiedzieć tego dnia w domu.
Według planu, miasteczko to jest kolejnym nowym miejscem odwiedzonym zgodnie z naszym postanowieniem.

                Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że Szczytno jest niewielkim miasteczkiem, w którym nie ma nic ciekawego poza sklepami no i oczywiście najsłynniejszą na całą Polskę Wyższą Szkołę Policji.  Powstała ona w 1990r. i kształci na kierunkach: administracja, kryminologia oraz bezpieczeństwo wewnętrzne.


Trójmiasto w 3 częściach - dzień wyjazdu, tłumy na starówce i panorama miasta. (cz.III)

Trójmiasto w 3 częściach - dzień wyjazdu, tłumy na starówce i panorama miasta. (cz.III)

                Dwa intensywne dni w Trójmieście minęły bardzo szybko. W tym czasie nie miałyśmy ani chwili na nudę, a teraz nadszedł ten najgorszy dzień w którym trzeba było się spakować i wracać do domu... Z akademika musiałyśmy się wymeldować przed 10, jednak do Olsztyna postanowiłyśmy wracać dopiero po 18, co dało nam jeszcze trochę czasu do wykorzystania.
Tym razem chciałyśmy poświęcić go na zwiedzanie.
Mimo faktu, że Gdańsk znam jak własne miasto, spędziłam tam wiele czasu to zawsze znajdzie się tam coś nowego, ciekawego, co zaskakuje!



Trójmiasto w 3 częściach- plaża, morze i kolejny mecz naszej  reprezentacji w ME U18 (cz.II)

Trójmiasto w 3 częściach- plaża, morze i kolejny mecz naszej reprezentacji w ME U18 (cz.II)

Pierwsza noc w akademiku zleciała bardzo szybo. W planach miałyśmy wstać o 4 i pojechać rano nad morze, jednak oczywiście nic z tego nie wyszło. Nawet nie słyszałam jak dzwonił budzik i takim sposobem dzień zaczęłyśmy około 10.

Zjadłyśmy coś na szybko, spakowałyśmy kocyk i bluzy i pojechałyśmy do Gdyni.            Ku naszemu zdziwieniu wszystkie sklepy i lokale były zamknięte…. My tak bardzo zdolne zapomniałyśmy o tym, że to 15 sierpnia- wtedy święto.

Wszystko dookoła było zamknięte, nie kursowała ¾ autobusów miejskich, a my zostałyśmy w zasadzie bez jedzenia…. Na początku trochę nas to zdenerwowało, jednak mimo wszystko nie bardzo się tym przejęłyśmy. I tak na wyjazdach w zasadzie nic nie jemy, bo najzwyczajniej nie ma na to czasu, jednak na szybkiego znalazłyśmy przy dworcu jakiś sklepik w którym kupiłyśmy sobie picie i bułkę na później.

                Stamtąd udałyśmy się z powrotem na skmkę i pojechałyśmy prosto na plażę w Orłowie.



MŚ U21 w Siatkówce- Meksyk 2015

MŚ U21 w Siatkówce- Meksyk 2015

                Liczne sukcesy zarówno seniorskiej jak i młodzieżowej kadry w ostatnim czasie pokazały klasę naszych siatkarzy, a dziś zaczyna się kolejny turniej w którym mamy szansę zaprezentować się z jak najlepszej strony.

źródło: cev.lu

Nowy tydzień niesie zmiany- najważniejszy plastik w życiu! ;D

Nowy tydzień niesie zmiany- najważniejszy plastik w życiu! ;D

                Zaczyna się nowy tydzień- już teraz w pełni szkolny. Dla większości jest to tylko kolejny, zwyczajny wrześniowy poniedziałek niewyróżniający się w zasadzie niczym. Dla innych być może jest to początek czegoś nowego- nowa praca, nowa szkoła czy przeprowadzka, a może jeszcze coś innego. Być może jest tu osoba, która ten dzień również traktuje wyjątkowo- tak jak ja! Mam nadzieję, że właśnie tak jest! ;)

                Większość twierdzi, że poniedziałek nie może być fajny- ja dzisiaj chciałabym stwierdzić inaczej! Ten rozpoczynający się tydzień będzie w jakimś stopniu całkowicie inny od wszystkich wcześniejszych w moim życiu… można powiedzieć, że z nowym tygodniem w dorosłość!
5 września 18 lat temu w Olsztyńskim szpitalu zachciało mi się na świat… Wtedy zaczęła się pisać taka, a nie inna historia ze mną „w roli głównej”.

Niby takie rozmyślania mogą wywoływać mieszane uczucia, uderza fakt biegnącego czasu- jeszcze tak nie dawno było się małym beztroskim dzieckiem, pamiętam jak dmuchałam świeczki na torcie na 10 urodziny- wydaje się jakby to było wczoraj… a minęło już tyle czasu!

Od czasu gimnazjum zaczęłam żyć całkowicie po swojemu i do dzisiaj bardzo dobrze mi z tym. Jeśli popełnia się błędy trzeba za nie płacić- mówią, ja mówię- bardzo dobrze. Wiele mnie to nauczyło, zbudowało to jaką jestem teraz i jestem wdzięczna moim rodzicom, że pozwolili mi je popełniać, a później nie chronili mnie przed odpowiedzialnością. Każdego dnia czerpię z tego co narozrabiałam i co dzięki temu mogłam dostrzec.

Mówią, że 18 to nie wszystko, że dowód nic nie znaczy i ja się z tym zgadzam w 100%!
Dla mnie również znaczy on tyle, co możliwość spokojnego przekroczenia granicy.
Jest jednak inny „plastik”, na którym zależało mi najbardziej na świecie… być może część z Was od razu domyśliła się, o co chodzi, innym być może nawet nie przyszło to do głowy… PRAWO JAZDY!

                Od małego spędzałam niezliczone godziny w aucie. Poza halą- można powiedzieć był to mój drugi dom! Wyjazdy do rodziny, dojazdy do szkoły, wypady ze znajomymi czy inne okazje. Kiedy tylko się dało! Uwielbiałam po szkole biec do taty do pracy i jeszcze chociaż trochę czasu z nim pojeździć.
Dziennie wychodziło nawet koło 4 godz. w aucie!

Z każdy przejechanym kilometrem zagłębiałam się w to bardziej. Podobało mi się to co widziałam z okien, wolność którą czuje się z każdym kilometrem więcej na liczniku, powiew wiatru na ręce wystawionej przez boczną szybę… Potrafiłam włączyć radio, na desce wystukiwać rytm muzyki i dopytywać o kolejne szczegóły. Tak biegł czas, widząc jak wiele przyjemności jazda daje tacie, moja pasja stawała się coraz silniejsza. Można powiedzieć, że pasję do aut dostałam w genach!
Krótkie trasy już nie wystarczały, chciało się więcej i więcej- najszczęśliwsza byłam na odcinkach 150-200km i ekspresówkach. Tam dopiero czuje się magię!

                Oprócz taty pojawiali się w moim życiu kolejni ludzie, którzy kochali auta, kochali prędkości, ale także rajdy. Mniej lub bardziej ważni. Również Ci najważniejsi, którzy mieli totalnego bzika na tym punkcie. To od nich łapałam coraz większego „bakcyla”, ale także czerpałam nowe wiadomości.

Ostatnio tak naprawdę zauważyłam ile więcej wiem. Jak bardzo zmieniłam swoje postrzeganie samochodów- chociażby na ulicy. Podoba mi się to. I to bardzo!
Mogę rozmawiać o tym godzinami- może nie jest to jakaś profesjonalna rozmowa (na pewno nie techniczna dotycząca budowy), jednak swoje już wiem!
To wszystko doprowadzało do jednego- chciałam mieć własne prawko, później marzy mi się licencja rajdowa, jednak to niestety trochę kosztuje…         
                Jeśli o czymś marzy się długi czas to i strasznie czeka się na możliwość realizacji. To było takie moje wielkie marzenie- od dobrze ponad roku odliczałam dni, gdy w końcu będę mogła zapisać się na kurs, a gdy dzień ten w końcu nadszedł byłam naprawdę przeszczęśliwa z samego faktu, że jestem już tak blisko tego marzenia!

Skorzystałam z pierwszego możliwego terminu w jakim przepisy pozwalają zacząć kurs- jeszcze Pan w urzędzie dopytywał co mi się tak spieszy, że tak od razu składam papiery… Cała ja! Okazało się, że byłam najmłodszą w starostwie na kursie. Lubię „pobijać rekordy”. ;)
Mówili mi, że jestem za młoda, że nic nie wiem, ale swoje na drodze przeżyłam, swoje widziałam. Nie chciałam też czekać ani dnia dłużej!

Wykłady w trybie weekendowymminęły bardzo szybko i po dwóch tygodniach miałam teorię za sobą. Gdy ustalałam termin pierwszych jazd byłam tak szczęśliwa, że prawie co płakałam, a wsiadając po raz pierwszy do auta w końcu poczułam to wymarzone uczucie!

Byłam wolna. Ja, auto i droga przede mną. Wtedy zaczął się cudowny okres. Odpalając silnik znikało wszystko. Wszystkie problemy, choroby i inne niedogodności. Nic się nie liczyło! To było to na co tak długo czekałam! Nie ważne remonty, rozkopane całe miasto- nawet to nijak nie przeszkadzało!

Jazdy minęły jak z bicza strzelił. Egzaminy z teorii, potem jazdy…
Upragniony „POZYTYWNY”!


Postcrossing- pierwsza pocztówka z Białorusi

Postcrossing- pierwsza pocztówka z Białorusi

Jakiś czas temu pisałyśmy kilka słów o idei postcrossingu. (KLIK)

Dzisiaj chcemy zaprezentować pierwszą z pocztówek jaką otrzymałam przez tą stronę.
Jej nadawca pochodził z Białorusi.
Kartka jest "zaproszeniem" na Mistrzostwa Świata w hokeju, które się tam odbywały.

Nadawca nie napisał zbyt wiele o sobie.
Jedynie przywitanie po angielsku i białorusku, więc nic więcej na jego temat nie wiem...
Mimo to bardzo miło było otrzymać taką pocztówkę!


Copyright © 1001Podróży , Blogger