Od roku mamy Mistrzostwo! DZIĘKUJEMY!

Dokładnie rok temu zakończyły się Brazylijski Mundial..

źródło: https://instagram.com/p/5EXrhjEqF5/?taken-by=fcbayern










MAGIC SYSTEM - Magic In The Air
Magiczne Mistrzostwa Świata!



Dla wielu był to tylko kolejny turniej, gdzie nie ma polskiej reprezentacji (i mówmy sobie szczerze- większości to nie dziwiło).
Można pomyśleć „nie warto oglądać”, jednak nie ja! Od początku wiedziałam, że będę. Miałam moją drużynę. Tą która jest w naszym sercu tak całkowicie.
Tak. To była reprezentacja Niemiec!
Kocham ten kraj, więc taką samą miłością darzę drużynę i nie wyobrażałam sobie, żeby nie kibicować im z całych sił, szczególnie w tak ważnym turnieju!
O tym co nas łączy napiszę w oddzielnym poście, jednak są dla mnie bardzo bardzo ważni!

Lubię oglądać mecze piłki nożnej, a to było coś naprawdę wyjątkowego.
Od dnia rozpoczęcia MŚ było w nich coś innego, odróżniającego je od tych poprzednich. Może to było coś we mnie, może w turnieju, może brazylijskie klimaty, a może faktycznie był on wyjątkowy. Tego nie wiem, ale na pewno zapamiętam go do końca życia!

We Are One


Wystarczą pierwsze dźwięki, by powróciły wszystkie wspomnienia!

Wyczekiwanie na pierwsze mecze- trwał jeszcze rok szkolny, sama końcówka. Najcięższy okres. Nie było łatwo połączyć naukę z meczami, ale dla chcącego nie ma rzeczy niemożliwych.
Był to mój odpoczynek, po takich 90 min miałam na nowo naładowane akumulatory.
Dawno nic nie przynosiło mi tyle emocji co tamte spotkania!
Portugalia, Ghana, USA… Szliśmy coraz dalej. Emocje stale rosły!

Do dziś mam w głowie mecz właśnie z Ghaną, gdzie tyle zwrotów akcje jeszcze nie było, do końca szala zwycięstwa przechylała się raz w jedną raz w drugą stronę, jednak końcówka należała do nas!
Klose wyrównał i mamy remis. Z nimi nigdy nudy nie ma ;).

Później emocji było jeszcze więcej. Z całego turnieju chyba właśnie podczas spotkania z Algierią przeżyłam najwięcej zawałów!
Wiedziałam, że idzie o być albo nie być, a było jak było…
Mecz bardzo emocjonujący, a i Algierczycy grali dobre spotkanie.
Ciężko było się uspokoić, ale tak. Wygraliśmy! Uffff!

Tak Niemcy dotarli do ćwierćfinału, gdzie pokonali Francję 1:0 i tak oto mieliśmy półfinał!
Przyszedł czas na Brazylię.. najtrudniejszy jak do tej pory rywal, gospodarz, z ambicjami na wygranie całego turnieju. Brazylia osłabiona, ale to wciąż wielka Brazylia.

Na tym etapie nie ma słabych drużyn, ale jak to się mówi „ściany pomagają gospodarzom”.  Nikt nie nastawiał się na łatwy mecz, wręcz przeciwnie.. Zapowiadała się walka do ostatniej minuty!
Perfekcyjny pokaz sił, talentu i umiejętności pozwolił wygrać ten mecz, druzgocąca przewagą 7:1. Sen? Ciężko uwierzyć ale nie ;p 
Z każdą bramką otwierałam coraz szerzej oczy, by upewnić się czy to przypadkiem nie powtórka bramki z przed minuty.
Nie! To nie były powtórki! Co chwila chciało się zakrzyknąć „Jeszcze jedną!”, a oni jak na zawołanie to spełniali!
Mecz ułożył się w całości po myśli naszego teamu i jego kibiców, takim sposobem byliśmy w finale!

Nadszedł dzień, na który czekaliśmy wszyscy.
źródło: https://instagram.com/p/qZPZP7uJ7Q/
13 lipca 2014r nie był dla nas łatwy.
Nerwy trzymały od samego rana, a stres rósł coraz bardziej z każdą godziną. Bycie na bieżąco z tym co działo się w Niemczech nie ułatwiało.
Wręcz przeciwnie!
Czas strasznie się dłużył, a do tego te porównywanie, analizowanie. Ehhh  chciałam żeby już tylko wyszli na boisko i pokazali wszystko co najlepsze!

Mecz się w końcu zaczynał. Hymny, bojowe nastroje… pierwszy gwizdek oznaczający początek walki. Walki o Mistrzostwo!  
Po drugiej stronie geniusz Messi z ekipą! Mecz na najwyższym poziomie! Gwiazdy klasy światowej.
Stadion Maracana w Rio de Janeiro wypełniony. Przyjechało również wielu naszych kibiców, a my cali podenerwowani siedzieliśmy przed telewizorami.
Mecz bardzo zacięty, nikt nie mógł trafić do bramki i stan ten nie zmienił się do końca podstawowego czasu gry. 90minut podstawowego czasu nie wystarczyło, przedstawienie trwało nadal…
Dogrywka… Ciśnienie ponad 200, obgryzione paznokcie, ledwo szło wysiedzieć w miejscu.
Robiło się coraz bardziej nerwowo..

Ta część meczu również powoli zmierzała ku końcowi, a bramek jak było tak nie ma.
Wizja karnych coraz bliżej.
Zmiana. Na boisku pojawił się Mario Götze który zmienił Miro Klose. Jak się okazało „złoty chłopiec”- to właśnie on chwilę później stał się bohaterem całych Niemiec… I nie tylko!

113 minuta, Niemcy atakują argentyńską bramkę, wślizg… JEST GOL! GOL NA WAGĘ MISTRZOSTWA ŚWIATA!!

Została jeszcze chwila, trzeba było się ponownie skoncentrować, utrzymać przewagę… Zostało niewiele…. I tak. Ostatni gwizdek! Mieliśmy złoto!
Wybuch radości, płacz, śpiewy, tańce… nawet nie pamiętam co się z nami wtedy działo.
Oglądaliśmy wszystko co się dało, prawie całą noc świętowaliśmy, zresztą to trwało jeszcze znacznie dłużej!

Jakaż to była radość, łzy szczęścia, wielka euforia… To było jak sen, piękna bajka!
Internet oszalał! Niemieckie strony, gazety, telewizja i radio miały wtedy tylko jeden temat.
Ostatnie minuty meczu, wywiady z naszymi Mistrzami, radość wśród tłumów ludzi oglądających wspólnie ten finał- to było tematem nr. 1!

Emocje długo nie opadały!
źródło: https://instagram.com/p/qeL7SWuJ7o/
Święto! Olbrzymie święto. 
To jest nasza drużyna. Nasza całym sercem i serce to wtedy było najszczęśliwsze!
Ciężko wraca się do normalności po aż tak wielkim wydarzeniu.
My nie chcieliśmy. Do dziś mam w głowie tamte emocje, uczucia!
Lubię wieczorem usiąść i obejrzeć sobie powtórkę, czy nawet powspominać przy okazji innego spotkania.

Radość dalej trwa, a patrząc w kalendarz właśnie nadszedł czas, gdy od roku mamy Mistrzostwo Świata. Mamy puchar! Złoto!
4 Mistrzowską gwiazdkę w historii!

 Andreas Bourani - Auf uns



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 1001Podróży , Blogger