Turystyczne serce Bydgoszczy (w jesiennym wydaniu).



Sercem Bydgoszczy- szczególnie tym turystycznym- jest Wyspa Młyńska i okolice starówki. Miasto i rzeka, to dla mnie połączenie prawie idealne, a w ostatnich latach Bydgoszcz konsekwentnie zwraca się ku wodzie.
Jesteście ciekawi, jak wygląda serce miasta w jesiennych barwach?




Tą część spaceru rozpoczęła się w okolicach Poczty Głównej, skąd udałam się ku Staremu Portowi.
Tam znajduje się m.in. bardzo ładnie odnowiona restauracja.




Brzegiem rzeki można spacerować i spacerować. Uwielbiam miasta z takimi miejscami! 
Tym razem skierowałam się w stronę mostu prowadzącego na stare miasto, podziwiając przepiękne widoki, jakie przynosiła ze sobą mgła unosząca się tuż nad wodą.





Zamiast iść na początku na starówkę, postanowiłam pójść dalej w kierunku Opery.
Wspięłam się tylko na chwilę na most, by móc zrobić zdjęcie Przechodzącemu przez rzekę.
Wiecie co symbolizuje ta rzeźba?


 
Pojawiła się w Bydgoszczy 1 maja 2004 r. – dla upamiętnienia wejścia Polski do Unii Europejskiej!

Nawet tak ważne wydarzenie, nie mogło sprawić, by coś znalazło się tutaj przypadkowo. 
Drugim słynnym symbolem miasta jest oczywiście Łuczniczka, a… przyglądał się ktoś kiedyś temu, co przechodzący przez rzekę trzyma w lewej ręce?

Bydgoskie „legendy” mówią o tym, że jest to strzała wypuszczona przez Łuczniczkę.

Drugim łączącym obie rzeźby elementem są rzymskie sandały. 
Przechodzący przez rzekę ma je przerzucone przez ramię, natomiast u Łuczniczki są jedynym elementem ubrania! 

Dochodząc do Opery, możemy zobaczyć Łuczniczkę Novą, ale przede wszystkim spędzić trochę czasu nad wodą.



Opera Nova była budowana ponad 30 lat, jednak obecnie jest jednym z nowocześniejszych i najbardziej wszechstronnych teatrów muzycznych w Polsce. Z własnego doświadczenia, mogę stwierdzić, że naprawdę warto skorzystać z oferty!

Przed Operą znajdziemy też mostek obwieszony kłódkami- bardzo je lubię, więc tym razem, również nie umiałam sobie odpuścić spaceru po takowym.



Niestety przyszła też niemiła niespodzianka. Ni stąd ni zowąd w aparacie zaczęła migać diodka baterii i strach mi się rzucił na oczy, gdy okazało się, że dzisiaj to raczej nie zaszaleję ze zdjęciami- a jeszcze jeden baaardzo ważny cel był przed nami!
Jednak trzeba było jakoś walczyć dalej.


Spacer po Bydgoskiej Wenecji tym razem mnie naprawdę zachwycił.
Kolory, które dominowały w tym czasie, nie pozwalały oderwać oczu od widoku na rzekę, na budynki… całe zagospodarowanie tego terenu. Zobaczcie sami, jak niesamowicie wszystko wyglądało!










A takie tabliczki spotkamy przed miejscami, gdzie z naszymi pupilami wchodzić nie powinniśmy ;)


Ostatnim turystycznym akcentem wyjazdu, była wizyta na starówce.
Zrobiłam zaledwie kilka zdjęć, pokręciłam się po rynku i zaszłam do punktu informacji turystycznej. Na tym zakończyło się zwiedzanie.


Na zewnątrz było dosyć zimno, a po tak długim spacerze, moje dłonie domagały się NATYCHMIAST czegoś ciepłego, więc czas było zaszyć się w kawiarni z kubkiem gorącego napoju.
Miasto zaskoczyło naprawdę bardzo pozytywnie! Upewniłam się, że wiele tam do zobaczenia o każdej porze rok. (hmm zimy co prawda jeszcze nie widziałam, ale postaram się to nadrobić- być może jeszcze w tym roku!)

Dawniej nie byłam aż tak bardzo przekonana do Bydgoszczy- wolałam Toruń (a jak wielu by stwierdziło, to się wyklucza!), jakoś nie umiałam się tam odnaleźć, ale przyznam szczerze, że teraz się to zmienia. Być może na początku po prostu trafiałam nie w te miejsca, w które powinnam? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger