Warszawskie Stare Miasto- kolorowe kamienice i długa historia.

Warszawskie Stare Miasto, to miejsce niosące ze sobą historię. Obecnie tętniące życiem. Tłumnie odwiedzają je zarówno turyści, jak i miejscowi. Zawsze panuje tutaj gwarna atmosfera, a kawiarenki przepełnione są ludźmi.
 


Zupełnie inaczej wyglądało to w 1944 roku- stare miasto praktycznie zrównane z ziemią, a zniszczenia przekroczyły 90% powierzchni!
Aż ciężko uwierzyć, że dokonano tak szybkiej rekonstrukcji, gdyż już w 1980 roku, starówkę wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Dawniej była symbolem oporu wobec okupanta, dzisiaj ponownie pełnie funkcję serca miasta.






Warszawa leżała na dawnym szlaku handlowym pomiędzy Morzem Czarnym, a Bałtykiem.
Na Starym Mieście osiedlali się więc zamożni kupcy, co przekładało się na wygląd i bogate zdobienia kamienic. Początki Warszawskiej Starówki sięgają XIII wieku, a same mury obronne, zostały wybudowane w wieku XIV.

Początkowo budowano bardzo wąskie kamieniczki. Głównym materiałem budulcowym było drewno, jednak na skutek licznych pożarów, coraz częściej decydowano się na domy murowane. Takim sposobem, już w XVII wieku cała zabudowa starówki była już murowana.










Głównym punktem jest oczywiście Zamek Królewski, który w świetle pierwszych letnich promieni, prezentował się naprawdę dostojnie!


No OK, mam słabość do budynków z cegły i tego typu kolorów, więc po prostu siedziałam na murku i cykałam mu zdjęcia.. duuuużo zdjęć!





Zwiedzanie wnętrza, to zupełnie nie moja bajka, więc po dosyć długiej chwili, po prostu ruszyłam dalej.. oczywiście nie mogąc pominąć po drodze sąsiadującej z nim Kolumny Zygmunta.
Podczas mojej wizyty, Król Zygmunt nabrał kolorów... Legi! 

Jest to już tradycja. Po większym sukcesie klubu ze stolicy, Król Zygmunt świętuje niejako razem z zawodnikami i kibicami. (W tym przypadku chodziło o wywalczenie kolejnego Mistrzostwa Polski)




Czy warto zobaczyć starówkę na własnego oczy? Warto!
W miarę możliwości, fajnie jest poświęcić temu miejscu trochę więcej czasu, by móc na spokojnie pospacerować nie tylko po głównych ulicach i placach, ale także zajrzeć w rzadziej uczęszczane zakątki i być może odkryć jeszcze jakiś "sekret", usiąść na ławce, poobserwować toczące się życie i przewijające w kółko grupy turystów. Ja niestety nie miałam tym razem takiej sposobności, chociaż skorzystałam przynajmniej odrobinę.




Wąskimi uliczkami dotarłam (zupełnym przypadkiem) prawie nad brzeg Wisły, a z tarasu widokowego "Gnojna Góra" podziwiałam naprawdę przyjemny widoczek.















Eh, żałuję tylko jednego. Dostatecznie dobrze nie przygotowałam się do tego wyjazdu, a przewodnik przeglądałam w zasadzie w wieczór przed wyjazdem. :(
Fakt, czasu nie miałam zbyt wiele, pomimo tego, z większą świadomością zwiedzania, mogłabym zobaczyć o wiele więcej.
Jednak.. w końcu wszystko jest do nadrobienia! :)

Jakie są Wasze odczucia co do Warszawskiej starówki? Byliście? Lubicie?
A może macie tam jakieś swoje ulubione miejsca i chcielibyście się nimi podzielić? Chętnie się zainspiruję! I to nie tylko na starym mieście, ale również w całej Warszawie, bo jeszcze w tym miesiącu szykuje się kolejny wyjazd i myślę, że uda mi się znaleźć godzinę czy dwie wolnego czasu. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger