Łazienki Królewskie w Warszawie- zielony zakątek stolicy.

Łazienki Królewskie w Warszawie. Miejsce historyczne, majestatyczne.. zielone!

Kompleks założony i osławiony już w czasach Stanisława Augusta Poniatowskiego, obecnie rozciąga się na powierzchni ok. 76 hektarów!

Ostatni raz, byłam tam na wycieczce szkolnej.. jeszcze w podstawówce, a od tego czasu już kilka dobrych lat minęło!
Piękna pogoda i kilka luźniejszych godzin, stworzyły okoliczności do ponownej wizyty.

Spacer zaczęłam od strony Agrykoli i uważam, że jest to jedna z lepszych opcji- chociaż tak naprawdę ciężko się zdecydować w którym miejscu najlepiej zacząć.

Pałac Myślewickich wybudowano na zamknięciu drogi prowadzącej od strony miasta.


Początkowo miał być główną siedziba Stanisława Augusta, jednak wraz z rozbudową Pałacu na Wyspie król przekazał go swemu bratankowi - księciu Józefowi Poniatowskiemu.

W kolejnych stuleciach, Pałac pełni oficjalne, reprezentacyjne funkcje. W okazałych wnętrzach radzono o sprawach państwa, w apartamentach gościli na przestrzeni wieków carscy generałowie, członkowie polskiego rządu, zagraniczni goście polskich władz.

Podchorążówka- dzisiaj ukryta trochę w cieniu rozłożystych drzew, mieści Salon Pamiątek Ignacego Jana Paderewskiego.



Dawniej pełniła funkcję kuchni Pałacu na Wyspie- zwana  była Wielką Oficyną.

Kilkadziesiąt minut z dalszej części spaceru, poświęciłam na walkę z papierologią. Zarówno miejsce, jak i pogoda idealnie sprzyjały dociągnięciu ostatnich szczegółów, a i również trochę zresetowaniu „turystycznej głowy”.
Po chwili wytchnienia, swoje kroki skierowałam ku chyba najważniejszemu... a przynajmniej najsłynniejszemu obiektowi Łazienek, czyli Pałacu na Wyspie!






Letnia rezydencja Stanisława Augusta, usytuowana nad dwoma stawami, miała być symbolem królewskiego marzenie o państwie idealnym, nowoczesnym i suwerennym. 

  
Poza kolekcją dzieł sztuki znajdującą się we wnętrzach, można uznać, że sama natura stworzyła tutaj małe dzieło sztuki. Zielony ogród w samym centrum miasta- to lubię!







Woda, mostki, ławeczki.. do tego wielkie trawniki dające możliwość mini pikniku... i jak dla mnie największa atrakcja.. WIEWIÓRKI!





Naprawdę były cudowne. Przychodziły do nóg, jadły prosto z ręki- coś niesamowitego!





Pałac na Wyspie był akurat po części zamknięty, z powodu odbywającej się akurat wystawy, czy jakiegoś pokazu, więc bez zastanowienia ruszyłam w dalszą drogę ku Nowej Pomarańczarni.
Idealnie wykoszone trawniki.. i piękne słońce.
Pogoda tego dnia sprawiła mi naprawdę miłą niespodziankę ;D



Nie miałam już zbyt wiele czasu- na 15 niestety musiałam znaleźć się na Białołęce, więc szybko chciałam dotrzeć jeszcze do Białego Domku oraz Starej Oranżerii.




Nie spędziłam tam wiele czasu... za to w Łazienkach na dłużej zatrzymał mnie te małe rude zwierzaczki.  Nie byłam w stanie nie zrobić tej małej Rudziutkiej, "mini sesji". Czyż nie jest cudna?









Takim sposobem o mały włos, a bym się spóźniła, jednak jak tu się oprzeć takim słodziakom?

Cóż. Nie jest tajemnicą, że za Warszawą nie przepadam. (a po ostatnim powrocie z Chorwacji.. tym bardziej!) Owszem, umiem dostrzec w niej te lepsze/ ładniejsze strony i jeśli powiedziałabym, że nie ma tu pięknych miejsc, to bym skłamała, jednak no ogólnie to nie jest mój klimat. Piękna starówka. Tak samo Łazienki. Piękne miejsce, dużo drzew, zieleni.. ciekawa architektura- to lubię, ale nie powaliło mnie na kolana. Nie było tego WOW!
(No chyba, że mówimy o „wiewiórach” ;D ostatnio ogólnie złapała mnie faza na wiewiórki i jeże, więc tym bardziej!)
Niemniej jednak, każdy powinien zdecydować według swojego gustu i przynajmniej raz, na własne oczy zobaczyć te miejsca. Jestem pewna, że bardzo wiele osób pokocha ten urokliwy, wielki "park"! 

Informacje zaczerpnięte ze strony Łazienek Królewskich w Warszawie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger