Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie.


Widok na Narew, stare- drewniane domy, specyficzny klimat i urok miejsca w którym założono Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie, to jego największe atuty.
Jest on potwierdzeniem faktu, że miejsca nieznane, potrafią niesamowicie zaskoczyć!


Skansen im. Adama Chętnika w Nowogrodzie, to miejsce raczej mało znane. Sama trafiłam tam trochę przez przypadek, jednak zdecydowanie BYŁO WARTO!
Jeśli lubicie niespodzianki i bliskość natury, to Wam również powinno się spodobać. :)
Dodatkowo, warto wspomnieć, iż jest to drugie najstarsze muzeum na wolnym powietrzu w Polsce!

  
Warto było zboczyć z obranej trasy, przejechać polną drogą przez Kurpiowskie lasy, by w tak zwanym międzyczasie, jeszcze bardziej i mocniej uszczknąć dla siebie tutejszej kultury i zobaczyć widoki, które w ciągu ostatnich kilku lat, zniknęły już z krajobrazów, tuż przy tranzytowej drodze nr. 53.
Stare chatki, żurawie na polach, rzeźby i lokalne zdobienia... właśnie tego naoglądaliśmy się jeszcze  w drodze do skansenu. Taka dodatkowa wartość tej wycieczki!
Nie chciałabym nikogo urazić, ale tutaj taki „żywy skansen” możemy znaleźć praktycznie na każdym kroku.
Tradycja jest wciąż żywa i być może powoli słabnie, lecz ewidentnie jeszcze nie zaginęła.. i mam nadzieję, że tak pozostanie jak najdłużej!
Te wsie i miasteczka wciąż żyją swoim życiem! W swoim własnym rytmie. I to jest niesamowite, dlatego właśnie tak chętnie i często tutaj wracam!

W samym skansenie, zauroczyło mnie przede wszystkim miejsce.
Położone tuż nad Narwią, w ciszy i spokoju możemy nie tylko zwiedzić, ale również odpocząć! Siadając w altance, na szczycie wzgórza, miałam ochotę zostać tam przynajmniej do wieczora! 
(Swoją drogą, wcale nie tak łatwo się na nie wspiąć, jednak widoki rekompensują wszelkie trudy, a na szczyt prowadzą urocze, kamienne schodki)










Nawet zdjęcia robiły się same.. przez zupełny przypadek!
Czyż nie piękne niebo? ;)


Na szczycie jest tylko jeden budynek, lecz prezentuje się okazale!



Same obiekty zlokalizowane są na powierzchni ok. 3,5ha.
23 drewniane budynki oraz kilkadziesiąt obiektów małej architektury: bramy, kapliczki, studnie, itp.
Na zwiedzanie ich w środku trzeba czekać do określonej godziny- dla nas tym razem było to za długo, więc jedynie przespacerowaliśmy pomiędzy nimi.







Zobaczyliśmy m.in. wiatrak, stary młyn, żuraw i kilka starych drewnianych chałup oraz stare bartnicze ule z XIX wieku.








Ogólnie rzecz biorąc, były tutaj zgromadzone eksponaty, których część, sprawnie szukając, być może nawet znaleźlibyśmy jeszcze gdzieś w okolicy, wśród tutejszych gospodarstw!


Na koniec zaszliśmy do karczmy znajdującej się na terenie skansenu. Faktem jest, iż nie mają oni zbytnio rozbudowanego menu.
Z tego co pamiętam, do wyboru były dwie bądź trzy zupy (w tym żurek), kartacze i pierogi z mięsem, jakaś babka ziemniaczana… więc dla mnie, ze względu na fakt, że raczej nie jadam mięsa, pozostały jedynie frytki.

Porcje były naprawdę duże i ciężkie do przejedzenia dla jednej osoby. W smaku? Całkiem ok.
Na pewno, jeśli zdecydujecie się na któreś z dań, to nie wyjdziecie głodni!
Za obiad dla 3 osób; zupa+ drugie danie zapłaciliśmy razem 44zł.

Do tego widoki w cenie! ;)


Kończąc zwiedzanie, spotykamy się z Adamem Chętnikiem- patronem skansenu oraz jego żonami.
Jest to prezentacja współczesnej rzeźby oraz uwydatnienie przepięknych widoków w tle!

Praktycznie:

Do skansen dojedziemy jadąc trasą pomiędzy Myszyńcem, a Łomżą. Znajduje się przy ulicy Zamkowej 25- jest do uliczka bardziej na uboczu, jednak zaraz po wjeździe do Nowogrodu prowadzą tam specjalnie przygotowane, drewniane „drogowskazy”, które pokierują już od samego ronda- przyglądajcie się im uważnie, a na pewno się nie zgubicie! ;)
Przed wejściem znajduje się parking na kilkanaście samochodów- nie powinno być problemów z zaparkowaniem auta. 

Niestety miejsce nie jest zbyt dobrze przystosowane dla osób niepełnosprawnych czy z wózkami dla małych dzieci. Biorąc pod uwagę liczne schody (wcale nie niskie), progi i inne ścieżki schodzące po skarpach, możecie mieć tutaj problem ze sprawnym poruszaniem się.

Kasy czynne są od 8 do 16, a weekendy od 10 do 17, jednak brama wejściowa zamykana jest o godzinie 18:30.

Bilet (bez zwiedzania wnętrz chałup), to koszt 3zł.
W budynku kas, zakupić możemy różnego rodzaju pamiątki.
Są magnesy, pocztówki, zdaje się również zakładki do książek, a także zabawki dla najmłodszych.
My kupiliśmy drewniane flety i drewniane kredki z gwizdałką. (do wyboru różne kolory i wielkości).

Czas zwiedzania zależy od tego, czy zależy nam na chwili odpoczynku, czy tylko chcemy zobaczyć muzealne obiekty.
Gdybym jechała tam ponownie, zarezerwowałabym ok. 1-1,5h

Dodatkowo, więcej o obiektach na stronie: http://www.skansenkurpiowski.republika.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger