Kadzidło- w sercu Puszczy Zielonej

Kadzidło- miejscowość w samym centrum Puszczy Zielonej, w sercu Kurpiowszczyzny.
Z Kurpiami wiąże je nie tylko położenie, ale również nazwa.. 'Kadzidlaki'!




Dawniej tereny te- pomimo, że na pierwszy rzut oka mogą się nie kojarzyć- słynęły z wydobycia i obróbki bursztynu, a opiłków bursztynu nie pozbywano się od tak-wrzucano je do ogniska, by uzyskać dym o specyficznym zapachu, który okadzał siedzących przy nim domowników i ich współtowarzyszy, przez co zaczęto ich określać mianem właśnie Kadzidlaków!


Wieś czy miasto? 

We wspomnieniach z przed lat w mojej głowie zachował się obraz wieeeelkiej miejscowości, która ciągnęła się i ciągnęła, więc nieraz zadawałam sobie takie właśnie pytanie.. ale nie. To wieś. Wieś będąca większą od pobliskiego Myszyńca (miasto).


Pierwszym przystanek -"centrum"

Dojechaliśmy pod wielki kościół, zaparkowaliśmy na jakiejś ulicy handlowej (?)- niedaleko Biedronki, gdzie znajdowało się mnóstwo sklepów, poczta i szkoła.. a potem ruszyliśmy w drogę.



Obraz z przed lat

Już za pierwszym razem Kadzidło wywarła na mnie wielkie wrażenie Nie było to spowodowane jakimiś super atrakcjami czy pięknymi zabytkami. Stało się to tak po prostu. Nie wiadomo dlaczego- a od tamtego momentu minęło już ponad 8 lat!

Zapamiętałam przede wszystkim bardzo nietypowy drewniany dworzec, jeszcze wtedy budowany zajazd z dachem ze strzechy... i skansen tuż obok głównej drogi na Ostrołękę.
Przy okazji tego wyjazdu chciałam zobaczyć trochę więcej i bardziej szczegółowo. Udało się!


Zwykły spacer, stare domy i... tradycja tuż obok współczesności

Pozwoliliśmy sobie na krótki spacer, robiąc rundkę dookoła. Przy okazji podziwialiśmy stare drewniane domy, które wciąż pięknie prezentują się wśród nowo postawionych budynków.







Zataczając koło wróciliśmy w miejsce wyjścia.

Po drodze minęliśmy cmentarz, na którym stoi pomnik upamiętniający wszystkich poległych m.in. w czasie powstań.





Drewniane rzeźby- kurpiowski znak

Wracając już do auta, uwagę przykuły drewniane rzeźby. Jest ich pełno na całych Kurpiach! Jadąc na trasie Szczytno -> Ostrołęka mijamy je co kilka kilometrów, stoją w przeróżnych miejscach, zdobią przystanki, kapliczki itp.
Dla mnie był to taki "kurpiowski znak". Było to coś co rzuciło mi się w oczy w czasie pierwszych wyjazdów, co utkwiło w mojej pamięci i zachęciło do powrotów.




Są dla mnie czymś w rodzaju powrotu do tradycji, do rękodzieła. 
Uwielbiam takie rzeźby i chętnie wrócę na te tereny zobaczyć jeszcze kilka!



Kolejnym obranym celem była Zagroda Kurpiowska- czyli po prostu skansen.
Nie jest on wielki, ale bardzo przyjemnie można tam po spacerować, a przy okazji dotknąć dawnego życia.
Zwiedzanie tego miejsca już w kolejnym poście.

Miłego wieczoru ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger