Odkrywając Mazury: Październikowa pętla. Bystry, czyli okolice Giżycka.

            Uwielbiam lato, ale ciepła, słoneczna jesień to też przepiękna pora roku. 
Lasy barwiące się milionem kolorów, drzewa obsypane liśćmi we wszystkich odcieniach, poranne mgły nad jeziorami.. To ma swój niesamowity urok. (Nie to co teraz.. leje i leje!)
Gdzieś w oddali jeszcze ostatnie prace polowe i zapach zbieranych owoców, a może nawet ostatnie żaglówka na jednym z Mazurskich jezior?





            Ta pora roku kojarzy mi się przede wszystkim z kolorowymi liśćmi, ale również smakiem jabłek prosto z sadu i ostatnimi grzybobraniami, a Wam?

            Pierwszy weekend października postanowiłam wykorzystać na 100%!
Dawno marzyła mi się pętelka wśród Mazurskich jezior i lasów, więc teraz wyczekałam idealną okazję. Zapowiadał się ciepły i słoneczny weekend, do tego drzewa zaczęły zmieniać barwy. IDEALNIE!

Kilka planów tras, jednak ta ostateczna miała ułożyć się dopiero w drodze.
Do ostatnich godzin drżałam przy prognozie pogody. Jeszcze w środę zapowiadali na sobotę opady i miało być po wyjeździe, na szczęście w piątek w prognozie pojawiła się informacja o deszczu dopiero ok. 17. Zapadła decyzja- jedziemy!

            Około 350-400 km trasa. Najpierw kierunek Mrągowo, potem Ryn i Giżycko... i dalej.




Ze względu na pewną osobę mam sentyment do tego ostatniego miasta, więc chętnie je ponownie odwiedziłam
Centrum tylko minęliśmy, by zrobić sobie dłuższy postój w Bystrych- wsi, która często jest już wliczana do granic miasta.

Wystarczyło odbić zaledwie kilkaset metrów od głównej drogi, by znaleźć się nieopodal Campingu Borowo.

Trafiliśmy w to miejsce w zasadzie przypadkiem, ale zobaczcie jakie widoki tam zastaliśmy!













Czyż nie było pięknie?

Po godzinnym postoju ruszyliśmy w dalszą drogę- kierunek Wydminy!

Dalsza część tego małego wyjazdu już w następnym wpisie. :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger