Gdynia w jeden dzień: Skwer Kościuszki i Molo Południowe cz. I

            Było ciepłe, słoneczne przedpołudnie. Z Akwarium wyszliśmy jakoś po 11, więc słońce powoli zaczynało przygrzewać.  Nad powierzchnią wody unosiła się lekka mgła, która nadawała jeszcze bardziej magicznego klimatu całemu otoczeniu.






Woda delikatnie falowała, a od czasu do czasu fale te mąciły przelatujące blisko niej mewy.




Uwielbiam spędzać tak czas. Można wtedy wiele dostrzec zarówno w otoczeniu jak i w samym sobie. Ten cudowny spokój skłania do wielu przemyśleń, które najczęściej wychodzą mi naprawdę na dobre! 
Co prawda K. na początku ganiał wszędzie dookoła i próbował szukać dodatkowych atrakcji, jednak z czasem również usiadł i dostrzegł to piękno wybrzeża.






 Miło jest usiąść na murku, wsłuchać się w szum morza i siedzieć tak zapatrzonym w odległy horyzont, rosnące gdzieś nieopodal drzewa, ludzi spacerujących po plaży czy po prostu zapatrzyć się na obłoki na niebie.



Bliskość natury dostrzec można było również w ilości spotkanych przez nas gołębi, łabędzi czy kaczek.








Nie wiem ile czasu minęło, ale podejrzewam, że siedzieliśmy tak z godzinę. Było miło, ale czas gonił.
Chciałam jeszcze trochę pochodzić po okolicy.

            Oczywiście Molo Południowe, Skwer Kościuszki.. te nazwy od razu kojarzą się z Gdynią.
Prawda jest taka, że tym razem nie miałam okazji zobaczyć nic więcej. :(

Molo Południowe zbudowane zostało w latach 20 XX wieku.  Zlokalizowano na nim kilka istotnych pomników Gdyni takich jak: Gra Masztów oraz kamienny pomnik poświęcony jednemu z najwybitniejszych marynistów Józefowi Konradowi Korzeniowskiemu.





Z tego miejsca idealnie widać również np. Sea Towers, ale bez względu na to co zobaczymy warto się tędy przejść!



            Próbowałam uchwycić coś nowego. Nie spieszyć się tak jak zawsze tylko zobaczyć okolicę zupełnie inaczej. Świeżym spojrzeniem.
Wydaje mi się, że w pewnym sensie mi się to udało!
            W drodze na przystanek kupiliśmy jeszcze drobne pamiątki- pocztówki i magnes (myślę, że Wam je pokażę w najbliższym czasie).

            Później powoli kierowaliśmy się ku naszemu przystankowi, jednak minęliśmy jeszcze chociażby fontannę na Skwerze Kościuszki. 



Jest ona dla mnie jednym z charakterystycznych obiektów. Być może dlatego, że kojarzy mi się z pierwszą szkolną wycieczką do Gdyni i było to pierwsze co zobaczyłam wysiadając z autokaru, a może to po prostu przez okolicę, piękne kwitnące dookoła kwiaty czy po prostu to, że ja uwielbiam fontanny!

Dookoła jest mnóstwo zieleni, szerokie aleje wiodą z nabrzeża ku centrum miasta. 



Pomimo, że jest to obszar niewielki można tam spędzić mnóstwo czasu.
Jak większość z Was zapewne wie, Gdynia jest to miasto stosunkowo młode, jednak nigdy nie wolno zapomnieć nam o historii, tutaj wyraźnie o to zadbali!




Nam jednak przyszło już żegnać się z Gdynią.

Byliśmy kilka minut spóźnieni, ale na szczęście zdążyliśmy. Linia 21 miała zawieźć nas aż do Sopotu.

Jednak.. na blogu to jeszcze nie ostatni wpis o Gdyni. Mam nadzieję, że chętnie zajrzycie zarówno do tego jak i do najbliższych!

Na koniec przyznam się Wam, że moje serce skradła ta mgła. Na żywo wyglądało to naprawdę oszałamiająco! 

Żałuję, że miałam tylko te kilka godzin. Chciałabym odkryć jednak więcej miasta, jeszcze raz- na nowo. Bywałam już tyle razy; na Skwerze, na Hali, na molo w Orłowie czy spacerując po Śródmieściu, jednak nigdy nie było tak naprawdę okazji zrobić tego na spokojnie.
Kto wie.. Może już niedługo?

P.S. Krótko się pochwalę, że matury mam już za sobą. Z niemieckiego ustnego jestem wręcz dumna, polski... tak szczerze mówiąc to nie zależało mi. Chciałam po prostu zdać, ale oczywiście cieszę się z wyniki jaki uzyskałam.
Tak czy siak. mówienie po niemiecku wychodzi mi lepiej niż po polsku! ;D
Ogólnie zaczynam wakacje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger