Szwajcaria: Wąwóz w Aareschlucht oraz wodospad Sherlocka Holmesa w Meiringen.

Szwajcaria: Wąwóz w Aareschlucht oraz wodospad Sherlocka Holmesa w Meiringen.

            Wspomnienia, cudowne wspomnienia tych pięknych dni w Szwajcarii. Jak ja uwielbiam do nich wracać!
            Kraj ten zauroczył mnie dosłownie tuż po przekroczeniu granicy, jednak gdy pierwszego dnia wybrałyśmy się na pierwszą wycieczkę to co zobaczyłam naprawdę przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Piękne góry, magiczny kolor wody.. nawet słońce jest tam jakieś inne! ;D
Zapraszam Was na pierwszą porcję Szwajcarskiej magii!

            Moja siostra jest fanką  Sherlocka Holmes’a, więc jako pierwsze wybrałyśmy miejsce związane z tą postacią. Początek trasy w Aareschlucht, później brzegiem rzeki Aare szłyśmy niesamowitym szlakiem.


Jest to dosyć popularna turystyczna trasa, ze względu na niesamowite widoki. Nic dziwnego!
Wąwozy, rwąca rzeka, skały, czasami także bardziej lub mniej strome podejścia, przejścia przez groty, a nawet wodospady.
Tyle atrakcji na tak niewielkim obszarze to naprawdę coś!

























            Widać emocje udzieliły się tu komuś szczególnie, aż tak, że postanowił wyznać miłość swojej wybrance w tak nietypowym miejscu!



            Po przejściu tego szlaku, zaszłyśmy na chwilę do budynku, w którym można kupić przeróżne pamiątki (głównie minerały)


 a później ruszyłyśmy dalej, bo to była niewielka część atrakcji zaplanowanych na ten dzień!




            Widoki już z dołu były wspaniałe. Góry otaczały z każdej strony, rzeka wśród pięknych, zielonych pól tylko dodawała temu uroku, jednak gdy wsiadłyśmy do kolejki (Reichenbachfall-Bahn) i mogłyśmy podziwiać to z góry, wtedy wszystko stało się jeszcze piękniejsze!




            Ostatnim naszym celem w tym miejscu był wodospad Reichenbachfall. Jest to jeden z najwyższych wodospadów Alp. Położony w Meiringen.



Cała związana z nich historia, nierozerwalnie łączy się z opowiadaniem o Sherlocku Holmesie „Ostatnia zagadka”.
Według opowiadania 4 maja 1891 nad Reichenbach odbyła się ostateczna rozgrywka pomiędzy Holmesem a jego głównym wrogiem, Profesorem Moriartym
            Siostra przeszczęśliwa, a nie powiem. Mi też się tam bardzo, bardzo podobało!

Dalsza część tego niesamowitego dnia już w kolejnym poście.


wyjazd z dn. 23.08.2013r
Szwajcaria rajem na ziemi? W tym kraju każdy znajdzie coś dla siebie.

Szwajcaria rajem na ziemi? W tym kraju każdy znajdzie coś dla siebie.

Szwajcaria… Ostatnio w rozmowie z pewnym Irlandczykiem usłyszałam, że to raj na ziemi.  Czy się z tym zgodzę? W pewnym sensie tak. 


Dla mnie już Niemcy były miejscem niesamowitym, chociaż przyznaje się bez bicia, że był to okres, w którym nienawidziłam niemieckiego i zarzekałam się na wszystko, że mogę wyjechać wszędzie tylko nie tam. Śmieszne, prawda? Los jednak potrafi namieszać, a życie jest tak nieprzewidywalne, że naprawdę nie ma co nastawiać się na NIGDY. Sama tego doświadczyłam i już wiem, że serce nie sługa, a gadanie i myślenie również zmieniają się pod wpływem sytuacji, w której się znajdujemy.

Wracając jednak do tematu Szwajcarii. Czym ona jest dla mnie.
W 100% mogę zgodzić się z tym, że jest to miejsce piękne, wyjątkowe i naprawdę jedyne w swoim rodzaju- szczególnie z perspektywy turysty, bo jeśli przychodzi komuś tam zostać na stałe, pracować, załatwiać sprawy w urzędach (chociażby pozwolenia na pobyt) to bywa z tym różnie.

Mnie kraj ten powitał niezwykle miło. Piękne słońce, ciepło.. idealna pogoda, zapierająca dech w piersiach przełęcz już na wjeździe, ciągnące się łąki, dobre drogi, wyłaniające się góry.. można by tak w nieskończoność. Ludzie też są tam inni.Nawet celnik na granicy, gdy dowiedział się, że w wieku 15 lat jadę sama zrobił wielkie oczy, by po chwili zacząć gadać o pięknie tego miejsca, życzyć mi miłego pobytu i dobrych wspomnień z ich cudownego kraju (fakt faktem, że nic nie rozumiałam z tego, co do mnie mówił i musiała mi tłumaczyć dziewczyna poznana w autobusie). Było to niesamowicie miłe, że kogoś interesuje konkretny człowiek, a nie kilka literek i zdjęcie w kolejnym tego dnia paszporcie, albo szukanie na chama dziury w całym, że na pewno coś jest nie tak.

Później było jeszcze lepiej. Im dłużej tam byłam, tym bardziej pokochałam to miejsce. Ludzi, widoki...



 Nawet to, że tramwaj przyjeżdżał na czas, wracając w nocy nie bałam się czekać na przystanku, ludzie z uśmiechem na ustach starali się pomagać jak mogli, a w sklepie czy na ulicy powiedzą „dzień dobry” bez wielkiego grymasu na twarzy… wydawałoby się zwykłe, nic nie znaczące rzeczy, ale ja je wtedy naprawdę bardzo dostrzegałam.

Dziś są wspomnienia i zdjęcia z miejsc, które odwiedziłam. Nie było ich niesamowicie dużo, ale dla mnie i tak naprawdę wiele. Wszystko to co zobaczyłam chciałabym pokazać Wam już w najbliższych wpisach i myślę, że to właśnie Szwajcarskie posty będą tutaj gościły najczęściej w najbliższym czasie.


Zachęcam do zaglądania. Może ktoś z Was zakocha się w tym kraju tak jak ja. ;)
"Kulinarna Środa"- Rolada z ciasta francuskiego ze szpinakiem, kurczakiem i migdałami.

"Kulinarna Środa"- Rolada z ciasta francuskiego ze szpinakiem, kurczakiem i migdałami.

            Lubicieszybkie i smaczne obiady? Chyba każdy z nas lubi! ;)
Dziś w ramach Kulinarnej Środy chciałabym Wam pokazać jeden z takich przepisów.
Na moim stole gości dziś rolada z ciasta francuskiego ze szpinakiem, kurczakiem i migdałami.


            Całe danie- razem z pieczeniem, możemy przyrządzić już w ok. 30-35min.

Co będzie nam potrzebne?
-Gotowe ciasto francuskie




·         -Paczka mrożonego- rozdrobnionego szpinaku


·       -  Paczka migdałów (w płatkach)
           - Gyros z biedronki


·       - Ulubione przyprawy

Zaczynamy od wrzucenia na patelnię zamrożonego szpinaku- ten zajmie najwięcej czasu, bo musi się nam rozmrozić. ;)
W miarę możliwości w tym samym czasie podsmażamy kurczaka. Warto go trochę pokroić na drobniejsze kawałki. Będzie „smaczniejsze”.

            Gdy już wszystko nam się podgrzeje i podsmaży, wrzucamy to na jedną patelnię (bądź do innego naczynia), a do tego dorzucamy jeszcze płatki migdałów. Wszystko dokładnie mieszamy.



            Ostatnim etapem jest zawinięcie farszu w ciasto francuskie.



Dziś wiem, że osobiście przesadziłam dzieląc ciasto jedynie na 3 części i tworząc z niego pokaźnych rozmiarów rolady.


Wam proponuję zrobienie większej ilości mniejszych- taką jak na zdjęciu naprawdę ciężko zjeść w pojedynkę.

            Na koniec wstawiamy blachę z roladami do piekarnika rozgrzanego do 200o, na ok. 15-20 min.

Po upieczeniu możemy delektować się nie tylko smakiem, ale i wyglądem. Mi się bardzo spodobała!




W środku jest bardzo smaczna. Możemy dodać do niej też inne ulubione składniki- ja myślałam nad pieczarkami i serem. Opcji jest wiele, więc próbujcie z tym co najbardziej lubicie.

Smacznego! ;)
Andrychów po raz kolejny! W tym mieście jest jakaś magia, która ciągnie tam raz za razem!

Andrychów po raz kolejny! W tym mieście jest jakaś magia, która ciągnie tam raz za razem!

                W czasie naszego kolejnego wyjazdu do Andrychowa (o pierwszym pisałyśmy TUTAJ) było już o wiele chłodniej, a na dodatek padało.




Spacer standardowo zaczęłyśmy zostawiając auto tuż obok straży, by później przejść się w kierunku zamku.




Kolejny raz powitała nas nasza fontanna. Był to trochę inny klimat niż zazwyczaj, ale to tylko ze względu na porę roku i pogodę!




                W drodze do parku zaszłyśmy również do Kościoła św. Macieja.
Wnętrze nie jest duże, ale za to naprawdę ładnie przyozdobione- w czasie gdy tam byłyśmy przyszykowany był do uroczystości.





                Następnie sporo czasu (znowu…) spędziłyśmy w parku.
Miło jest tam usiąść, odpocząć, skorzystać z tej fantastycznej atmosfery i ciszy, którą daje to miejsce!







                Po bliżej nieokreślonej chwili poszłyśmy dalej.
Po drodze minęłyśmy m.in. taki mur!


                Szłyśmy dalej trochę w nieznane, ale fajnie jest tak trochę pobłądzić- można dotrzeć w ciekawe miejsca, w które być może normalnie by się nie poszło.

My dotarłyśmy do placu, gdzie „fontanny tańczyły” do grającej muzyki. 


Coś niespotykanego. Myślę, że w lato, albo wieczorami, gdy dochodzi do tego jakaś gra świateł może robić to piorunujące wrażenie.
Przy zachmurzonym niebie i deszczu nie było ono aż takie „super”, ale na pewno to coś ciekawego.

Chwilę jeszcze pospacerowałyśmy, później drobne zakupy i czas wracać. Kilka przyjemnych godzin, trochę odpoczynku i frajdy z możliwości ponownego odwiedzenia tego miasta!




Mimo, że pogoda nie sprzyjała dało się pospacerować i odwiedzić ulubione miejsca.
Andrychów jest naprawdę super! Zapraszam ;)

wyjazd z dn. 2.05.2015r
Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger