Kuba- marzenie, które najprawdopodobniej już zawsze pozostanie tylko marzeniem.

           Znacie to uczucie, które od małego ciągnęło Was w jakimś konkretnym kierunku? Ja tak mam w zasadzie ze wszystkim co robię. Nie jest to z obowiązku. To w co dziś się angażuj najbardziej, interesowało mnie od tych najmłodszych lat i wiedziałam, że nie odpuszczę! Tak jest również w tym przypadku!

źródło
            Już jako mała dziewczynka marzyłam o wyjeździe gdzieś do Hiszpanii czy Ameryki Południowej. Raczej na dłużej niż tylko na urlop. W liceum próbowałam zorganizować sobie przynajmniej semestr studiów w Argentynie. Cóż. Niestety obecnie jest to niemożliwe, bo wyjeżdżając tam na pół roku straciłabym zbyt wiele możliwości zawodowych, ale marzenie w głowie dalej gdzieś tkwi. Już niekoniecznie jako studia.
W takiej czy innej formie będę starała się je zrealizować.

            Dla większości takie marzenia wydają się zapewne nielogiczne. Po co jechać do krajów, które nie dość, że biedniejsze, położone tak daleko od domu, to jeszcze słabiej rozwinięte.
No właśnie. Ja chciałam i wciąż chcę poczuć na własnej skórze tą kulturę, tryb życia tych ludzi.
Było coś co mnie ciągnęło do Latynosów. Może domieszka południowe krwi we mnie, może po prostu styl życia, który mi bardzo pasuje, żywiołowość... A może wszystko to jakoś ze sobą połączone... To nie ma znaczenia. Na pewno jest coś co mnie ciągnie w te rejony.

            Jednym z takich miejsc, które kojarzą się chyba najczęściej z tymi latynoskimi klimatami,   gorącymi rytmami i oczywiście... tańcem była Kuba!
Pierwsze skojarzenia? Plaże, siatkówka, salsa, cygara, dużo rumu i Fidel Castro, a co za tym idzie odcięcie wyspy od świata. Na zdjęciach stare samochody, których nie sposób już spotkać w „naszej cywilizacji”.
Miejsce zatrzymane w czasie.

źródło
źródło
            Zawsze mówiło się, że jadąc tam na wakacje wystarczy wystawić nos poza mury ośrodka wypoczynkowego i znajdziemy się w zupełnie innym świecie. Bardzo chciałam poznać ten świat!
Ludzi biednych, którzy w każdej sytuacji potrafią znaleźć choć odrobinę radości, a a swoje uczucia oddają chociażby w tańcu.

            Dziś w momencie, gdy Kuba otwiera się na zachód to wszystko zacznie znikać. Podejrzewam, że już niedługo będzie to kolejny turystyczny raj, m.in z mcdonaldami i innymi „wynalazkami” amerykanów.

Szkoda. Trochę mnie serce boli, że najprawdopodobniej nigdy nie poczuję już klimatu Kuby z przed lat. Tej zamkniętej w czasoprzestrzeni.
Oczywiście idące zmiany są dobre dla jej obywateli, ale mnie jakoś tak serce odrobinkę ściska.
Przyznam szczerze, że rozważałam nawet polecieć tam jeszcze w tym roku, jednak zostało trochę mało czasu na dobre zaplanowanie wszystkiego, a nie chciałabym lecieć w taką podróż na hop-siup.
Nie dość, że kosztowna- podejrzewam, że za tą cenę przy dobrym układzie można zobaczyć co najmniej pół Europy- to do tego jeszcze jakby czasu mało. Mój hiszpański również nie jest na poziomie pozwalającym się dogadać.

            Nie pozostaje nic innego, jak liczyć na to, że lecąc tam za jakiś czas, odnajdę jeszcze choć cząstkę tego gorącego Kubańskiego klimatu.
Rytmy Hawańskich zapewne znacznie to ułatwią! ;)

            Idzie się rozmarzyć. Najchętniej teraz wygrzałabym się na cieplutkiej plaży, a potem jakiś drink i zabawa do białego rana w najlepszych Hawańskich klubach!
Takie to już moje szalone pomysły i zwariowane plany. Ależ czy nie jest tak, że nasze życie zależy od nas?
Trzymajcie się cieplutko ;)

P.S. Wam też marzy się taka podróż? A może coś innego, ale z jakichś szczególnych względów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger