#Fotograficznie: Gdański Jarmark Bożonarodzeniowy i starówka po zmroku.

#Fotograficznie: Gdański Jarmark Bożonarodzeniowy i starówka po zmroku.

                Cześć! ;)
                W całej tej bieganinie postanowiłam zwolnić trochę tempo w pracy i skupić na przygotowaniu domu do świąt.. a w międzyczasie wrzucić tutaj kilka zdjęć.

                W sobotę wyskoczyłyśmy z koleżankami do Gdańska. 
Celem było upolowanie ostatnich świątecznych prezentów, „zwiedzanie straganów”, spacer po starówce (w nocnej odsłonie!) i oczywiście grzaniec…
Tak na prawdziwe rozpoczęcie świątecznego okresu!

                Na Bożonarodzeniowy Jarmark dotarłyśmy w okolicach 17. Było tam już pełno ludzi!

A to przy stoiskach z jedzeniem, a to z rękodziełem. Dzieci ślizgały się na mini lodowisku, a ci bardziej odważni wybrali koło widokowe. 
Też bardzo chciałyśmy wjechać na górę, ale jako, że jedna z nas niekoniecznie była do tego przekonana, to przełożyłyśmy na inną okazję- na pewno taka jeszcze nie raz się przytrafi!



Odkrywając Mazury: Wężówka i Gawliki Małe. Ucieczka w kierunku natury i niezakłóconego spokoju!

Odkrywając Mazury: Wężówka i Gawliki Małe. Ucieczka w kierunku natury i niezakłóconego spokoju!

            Cudowne, kręte Mazurskie drogi mnie naprawdę zaskoczyły! 
Uwielbiam szczególnie te szybsze trasy, ale zakręty mają swój urok- szczególnie, jeśli nawierzchnia jest wręcz idealna!
Dawno nie zapuszczałam się tak daleko na wschód kraju, więc byłam bardzo pozytywnie zaskoczona! Szczególnie, że po sezonie nie utkniemy w korku!

Przystanek w Bystrych <KLIK> pozwolił naładować się na dalszą drogę.
Mijały kilometry, aż do Wydmin. Tam kolejny postój i „zwiedzanie okolicy”, a później kierunek Wężówka.



Odkrywając Mazury: Październikowa pętla. Bystry, czyli okolice Giżycka.

Odkrywając Mazury: Październikowa pętla. Bystry, czyli okolice Giżycka.

            Uwielbiam lato, ale ciepła, słoneczna jesień to też przepiękna pora roku. 
Lasy barwiące się milionem kolorów, drzewa obsypane liśćmi we wszystkich odcieniach, poranne mgły nad jeziorami.. To ma swój niesamowity urok. (Nie to co teraz.. leje i leje!)
Gdzieś w oddali jeszcze ostatnie prace polowe i zapach zbieranych owoców, a może nawet ostatnie żaglówka na jednym z Mazurskich jezior?




16 lat edukacji to już przeszłość. Początek nowego roku szkolnego już nie dla mnie! ;)

16 lat edukacji to już przeszłość. Początek nowego roku szkolnego już nie dla mnie! ;)

Przedwczoraj dla kolejnych roczników rozpoczął się nowy rok szkolny... tak naprawdę dla mnie to już 3 rozpoczęcie w ciągu miesiąca, a na dodatek nie ostatnie!
Zapewne pomyślicie sobie jak to możliwe? A no możliwe!

Jako pierwsze- (oczywiście u mnie!) do szkoły wróciły dzieciaki w Hannoverze i Dolnej Saksoni- tam wakacje skończyły się już 3 sierpnia!! 
Tydzień później słuchałam płaczu w wykonaniu dzieci sąsiadów K., które wracały do szkół w Magdeburgu!
Ostatni koniec wakacji jakiego na pewno doświadczę to Bawaria i synek koleżanki. Tam zdaje się zostało im jeszcze 10 dni.
Dzisiaj  w Polsce obserwuję wielką niechęć przed powrotem... niestety, taka kolej rzeczy- każdy musi mieć swoje obowiązki!

źródło

Pamiątki ze Szczytna + kosztorys

Pamiątki ze Szczytna + kosztorys

      Jadąc do Szczytna nie planowałam przywozić nie wiadomo ilu pamiątek.
Liczyłam na pocztówkę i jeśli się uda również magnes.
Udało się, a ja jestem naprawdę zadowolona z wyboru, szczególnie że jest to mimo wszystko małe miasteczko!

W pamiątki zaopatrzyć możemy się na poczcie lub w księgarni- jak ja to zrobiłam.
Poczta znajduje się kilka metrów od dworca i raczej nikt nie będzie miał problemu z trafieniem tam.
Zadziwił mnie spory wybór widokówek, bo naprawdę na niektórych pocztach w Olsztynie nie ma takiego!
Ja wybrałam jedną z nich.


Szczycieńskie Pofajdoki- poznajmy je razem!

Szczycieńskie Pofajdoki- poznajmy je razem!

            Małe miasteczko- Szczytno. Myślę, że w ostatnim poście <KLIK> pokazałam Wam, że to naprawdę piękne, warte odwiedzenia miejsce!

Dzisiaj czas na coś.. nietypowego, gwarantującego trochę rozrywki zarówno dla dorosłych jak i dzieci, które mogą być znudzone „zwykłym zwiedzaniem”.

            Wrocław szczyci się swoimi krasnalami, Zielona Góra Bachusikami, a Szczytno… Pofajdokami!

Jakiś czas temu już o nich pisałam <KLIK>jednak tamten wyjazd był tam niezorganizowany, że nie udało się odkryć wszystkich.
Dzisiaj czas nadrobić zaległości.
Wyruszacie ze mną w poszukiwaniu szczycieńskich stworków?

mniała baba pofajdoka roz dwo trzi
wsadziła go na prosioka roz dwo trzi

Zapraszam!

            W przypadku, gdy przyjeżdżacie do Szczytna pociągiem lub busikiem albo po prostu postanowiliście zostawić auto na parkingu przy rynku, najlepiej jest na początku udać się pod Wyższą Szkołę Policji, gdzie czeka na nas 

Pofajdok POLICJANT strzegący bramy szkoły.


 
Szwajcaria: Lucerna- miasto z magicznym pierwiastkiem.

Szwajcaria: Lucerna- miasto z magicznym pierwiastkiem.

          Witajcie Kochani. Ilu wśród Was zaczyna dzisiaj wakacje? Ja chcąc skorzystać z okresu przed wakacyjnego wybrałam się jeszcze na trochę do Poznania. Jeśli chcecie to zapraszam na Instagram Tam dodaję więcej zdjęć. ;)
Tym czasem zapraszam Was jeszcze do Lucerny, powoli kończąc wpisy z ostatniej wizyty w Szwajcarii.




 
Szwajcaria: Rejs statkiem do Lucerny.

Szwajcaria: Rejs statkiem do Lucerny.

            Zjeżdżając z Rigi naszym celem był powrót do Lucerny. Idąc wśród luksusowych domów zastanawiałyśmy się jaki środek transportu wybrać. Mogłyśmy wybrać albo pociąg, albo statek albo autobus.
Ten ostatni ruszał za prawie godzinę, więc postawiłyśmy na rejs po jeziorze.



Miałyśmy jeszcze trochę czasu, który spędziłyśmy na nabrzeżu. Karmiąc ptaki i patrząc na inne przepływające statki.
















            Jak zawsze ze statku podziwiać można było świetne widoki i cieszyć się przyjemnie grzejącym słońcem, a przy tym płynąć prosto do celu! ;)














wyjazd z dn.29.08.2013r
Podsumowanie wyjazdu do Trójmiasta: kosztorys i mapki.

Podsumowanie wyjazdu do Trójmiasta: kosztorys i mapki.

      Ostatnimi czasy wręcz zasypywałam Was relacjami z mojego wyjazdu do Trójmiasta- dzisiaj czas na podsumowanie tego jednego, jakże intensywnego dnia.

      Pokażę Wam ile on mnie kosztował, gdzie i ile czasu spędziłam, jak się przemieszczałam oraz spróbuję „przenieść na ekran” moje trasy.
Postaram się dodać też kilka praktycznych informacji, które być może pozwolą Wam zaoszczędzić trochę czasu i pieniędzy!
Zapraszam! ;)


Jak już pisałam do Trójmiasta tym razem zdecydowałam się jechać pociągiem.
Co prawda ta opcja od początku była problematyczna, mianowicie w Olsztynie w okolicach dworca w zasadzie NIE MA DARMOWEGO PARKINGU. 
Od poniedziałku do piątku, w godz. 8-16 (pt 8-15) jest on płatny i zostawienie auta na cały dzień zupełnie by się nie kalkulowało.
Pewnie pomyślicie dlaczego nie pojechałam samochodem.
Już szybko wyjaśniam. Zarówno ze względów finansowych jak i PRZEDE WSZYSTKIM dla oszczędzenia sił.. i czasu!
Koszty paliwa i oleju, który w autku wręcz mi wyparowuje... i ok. 6H za kółkiem, a do tego szukanie parkingu w Trójmieście.. ostatnio to przerabiałam. Tym razem wolałam wsiąść wygodnie w pociąg i się o nic nie martwić.. szczególnie po ponad tygodniu zakuwania non stop do matury!
Parkingu przy dworcu nie znalazłam.. nie przy głównym. Udało się natomiast w okolicach zachodniego, więc to stamtąd ruszyłam w drogę.

Za bilet zapłaciłam 25zł z groszami. 

Z Olsztyna wyjechałam o 6:14, a już 9:10 byłam na dworcu w Gdyni.
Przez większą część trasy miałam cały przedział dla siebie i podróż minęła mi naprawdę szybko, trochę się nawet zdrzemnęłam! ;)




Na dworcu w Gdyni- jeśli by ktoś szukał- znajduje się poczta. 
Wchodząc do budynku z peronów, musicie skręcić w prawo i iść do końca korytarza.

Moim kolejnym celem był dworzec SKM gdzie chciałam kupić bilety 24h.
Bardzo Wam polecam tę opcję.
My wybraliśmy dobowe bilety metropolitalne, uprawniające do przejazdu wszystkimi środkami transportu w Trójmieście, ale także umożliwiają one dojazd do np. Wejherowa i Lęborka.
Ulgowe kosztowały nas po 10,50zł.



Dostępne są także np.48h lub po prostu te uprawniające do przejazdu np. tylko dwoma wybranymi środkami transportu (ZKM Gdynia, MZK Gdańsk, ZKM Wejherowo, SKM)
Jeśli będziecie się wybierali do Trójmiasta sprawdźcie taką opcję.
Nam pozwoliła zaoszczędzić sporo pieniędzy i czasu, bo nie przejmowaliśmy się kosztami gdy chcieliśmy podjechać chociażby jeden przystanek.
Dzięki temu wszystko było usprawnione.

Z przystanku przed Dworcem Głównym wsiedliśmy w trolejbus lini nr.30, który dowiózł nad na przystanek „Kościuszki- InfoBox” (większość z tego przystanku jechała w podobnym kierunku).
Stamtąd zaledwie kilka kroków na Skwer Kościuszki i Molo Południowe.

Ok. 10 weszliśmy do Akwarium w którym spędziliśmy prawie 1,5godz..
Sądzę, że jest to taki optymalny czas zwiedzania.
Bilet ulgowy kosztuje 16zł, normalny – 24zł.



GODZINY OTWARCIA:
  • OD 1 KWIETNIA DO 31 MAJA · 09:00 - 19:00 
  • OD 1 CZERWCA DO 30 CZERWCA · 09:00 - 20:00 
  • OD 1 LIPCA DO 31 SIERPNIA · 09:00 - 21:00 
  • OD 1 WRZEŚNIA DO 30 WRZEŚNIA · 09:00 - 19:00 
  • OD 1 PAŹDZIERNIKA DO 31 MARCA · 10:00 - 17:00
Po wyjściu z Akwarium spędziliśmy dłuższą „chwilę” nad brzegiem morza na Molo Południowym. Był to czas w zasadzie słodkiego lenistwa. ;)

Po tym czasie popędziliśmy w drogę powrotną na przystanek. Linia nr. 21 kursuje na trasie Gdynia Dworzec Główny PKP--> Sopot Reja.

Naszym celem był Sopot. Trasa zajmuje ok. 30min, a wysiadając na przystanku Bohaterów Monte Cassino wychodzimy w zasadzie od razu na Monciak.

Kilka kroków dalej mamy dworzec PKP i nową galerię, która nie jest jeszcze w całości oddana do użytku, jednak funkcjonują kasy biletowe, Rossmann i księgarnia oraz możemy skorzystać tam z toalety.

      Spacerując głównym deptakiem miasta, mijamy po drodze najbardziej charakterystyczny domek jakim niewątpliwie jest Krzywy Domek. Znajduje się tam kilka kawiarenek, więc każdy chętny może zajść i zobaczyć jak to wygląda od wnętrza.

Dochodząc na plac przed Domkiem Zdrojowym możemy czuć się trochę zagubieni,ale gwarantuję, że to uczucie potrwa zaledwie chwilę!
Jest to wyjątkowe miejsce. W lecie bardzo kolorowe, pełne ludzi, biegających dzieci.
Myudaliśmy się na Latarnię Morską.
Bilet ulgowy to wydatek 3zł.

Widoki z góry są naprawdę niesamowite- każdemu bardzo polecam odwiedzenie tego miejsca!

Prosto z latarni poszliśmy na molo. Bilety ulgowe nam już nie przysługiwały.
Normalny to koszt 7,50zł.



Warto je wydać raz na jakiś czas, bo jak każdy wie, jest to symbol Sopotu, a do tego najdłuższe w Europie molo o drewnianej konstrukcji.
Można na nim spędzić dość długi czas- funkcjonuje tam także restauracja- podejrzewam jednak, że do najtańszych niestety nie należy.

Z Sopotu udaliśmy się SKM'ką do Gdańska. Podróż zajmuje ok. 20 min.

Zwiedzanie Gdańska zaczęliśmy od Bramy Wyżynnej, później Długim Targiem spacerowaliśmy po starym mieście, a następnie brzegiem Motławy. 

Ostatnim wydatkiem był jeszcze obiad.. tzn. dwa: jeden normalny w restauracji, a potem jeszcze na szybko przed drogą powrotną w kfc.
Niestety tu kosztów dokładnie nie podam, bo ich nie znam. W kfc wydałam 5zł.
Kamila nie podliczę. ;)
Bilet do domu to ponownie 25zł+ paliwo, ale tego nie ma sensu liczyć, bo takiej trasy jak z Olsztyna do domu moje autko wręcz nie zauważyło. ;)

Tak prezentuje się dzień spędzony w Trójmieście.
Łączny koszt to ok:
·         dojazd i powrót ok.  50 zł
·         24h bilet metropolitalny  10,50 zł
·         bilet do Akwarium- Gdynia  16 zł
·         Latarnia Morska w Sopocie  3 zł
·         Molo- Sopot  7,50 zł
·         pamiątki ok. 25 zł
·         obiad w kfc  5 zł

RAZEM:117zł

Prawda jest taka, że nie należał on do moich najtańszych- głównie przez Akwarium i Molo, a w końcu zdecydowałam się je odwiedzić!

Niektóre rzeczy po prostu wypada zobaczyć. ;)

Na koniec dorzucam mapki. ;)



GDYNIA
Pełna wersja mapy: KLIK
SOPOT
Pełna wersja: KLIK
GDAŃSK
Pełna wersja: KLIK
Niestety mapki stworzone są tylko orientacyjnie.
Heh chyba nie mam talentu w tej kwestii.
Jeśli kogoś interesowałyby jakieś szczegóły to śmiało piszcie. Spróbuję pomóc. ;)
Pamiątki z Trójmiasta- magnesy i pocztówki, czyli to co lubię najbardziej!

Pamiątki z Trójmiasta- magnesy i pocztówki, czyli to co lubię najbardziej!

      Pamiątki, pamiątki, pamiątki... uwielbiam je!
Mam świadomość, że często kupuję ich zbyt dużo, ale mijając kolejne straganiki oferujące przepiękne pocztówki czy magnesy czasami po prostu nie umiem się oprzeć.
Wydaje się, że przecież 80gr czy 1zł to nie jest wielki wydatek.. a później tak jakoś się zbiera.



Jako, że mam w tym roku sporo planów i nie jakiś bardzo pokaźny budżet to staram się ograniczać. Jeden magnes i 3-4 pocztówki z każdego miejsca i to wystarczy! Nawet to już zbyt dużo.
Oczywiście zdarzają mi się wyjątki. 
Jeśli zobaczę coś co bardzo mi się spodoba i uznam, że warto to nie skąpię tych kilku groszy. Czasami trzeba odbiec od swoich postanowień...

Podczas wizyty w Trójmieście konsekwentnie trzymałam się swojej zasady.
Oczywiście z malutkimi wyjątkami!
W Gdyni już na dworcu zaszłam na pocztę i kupiłam jedną widokówkę- tak jakby co.



Bardzo mi się spodobało, a kupiłam ją... po promocji. Za jedyne 60gr!!

Kolejnych wyborów musiałam dokonać przechadzając się między sklepikami na Molo Południowym.
Oferowały one w zasadzie wszystko. Zaczynając od typowych pamiątek jak pocztówki i magnesy, przez bransoletki i inną biżuterię oraz koszulki, na porcelanie, szkiełkach czy nawet małych szafkach kończąc!

Kupiłam "tylko" 3 widokówki.





I tym razem 2 magnesy.
Na początku znalazłam jedynie taki kwadratowy, który „zebrał” chyba większość najbardziej charakterystycznych atrakcji miasta. 



Spodobał mi się. Był inny niż reszta. Tamte to tylko naklejone papierowe zdjęcie na skrawek czegoś co przyczepiało się do metalu.
Zdjęcia oczywiście ładne, ale.. czy ja wiem czy trwałe?
Mam już kilka takich z Trójmiasta z wycieczek szkolnych i zdecydowanie dosyć ich na mojej lodówce. Jak już mam wydać na coś pieniądze niech to będzie coś trwalszego!

Dlaczego skusiłam się jeszcze na 2 magnes?
Zależało mi na takim okrągłym. 
Mam ich już kilka i systematycznie staram się powiększać kolekcję. Sama nie wiem czemu, ale bardzo je lubię. Świetnie wyglądają na mojej lodówce!
Szczególnie uwielbiam te z pewnej serii, które poza pięknymi widoczkami przedstawiają również nazwę miasta z herbem!
Gdy znalazłam takowy na ostatnim stoisku po prostu wiedziałam, że go kupię!!


W Sopocie, powiem Wam szczerze, że zakupy zrobiłam już.. w pierwszej księgarni!
(mniej więcej na przeciwko Krzywego Domku. Polecam!)
Na stoisku mieli tylko jakieś takie kartki, które nie szczególnie przypadły mi do gustu, a magnesy... jak już wspomniałam wcześniej- zwykłe, z naklejonym papierowym zdjęciem.

Za to księgarnia była świetnie wyposażona. Cała ściana z pocztówkami robiła wrażenie!!
Naprawdę ciężko mi było się zdecydować i spędziłam tam dłuższą chwilę, aż w pewnym momencie Kamil miał mnie już naprawdę dosyć.
Wybrałam to co odpowiadało mi najbardziej.




Przy kasie udało mi się jeszcze znaleźć idealny magnes.
Miałam mały dylemat czy lepiej wziąć taki z Krzywym Domkiem czy Molo, ale chyba to drugie bardziej kojarzy się każdemu z tym miastem.



W Gdańsku robiąc „turystyczne zakupy” można naprawdę dostać oczopląsu. W zasadzie na każdym rogu oferują nam jakieś pamiątki, drobiazgi, pierdołki które często nijak nie wiążą się z miastem, a i tak dzieciaki na wycieczkach to kupują (stała przede mną do kasy cała grupa).

Ja postawiłam na klasykę. Szukałam czegoś najbardziej charakterystycznego, a zarazem przedstawionego w nietypowy sposób. Akurat z tym drugim nie było łatwo.
Mam swój ulubiony typ pocztówek, jednak niestety nie łatwo jest takie dostać.
Wtedy stawiam na chwilę. Na jakiś impuls, który wskaże mi, że chcę kupić właśnie tę.
Takim oto sposobem padło na takie pocztówki:







i magnesik:


To było na tyle moich zakupów. Myślałam jeszcze nad torbą z Gdańska. Uwielbiam takie szmacianki. Mam już jedną ze Szwajcarii, Berlina i kilka od taty z pracy, ale takowe u mnie zawsze są mile widziane.
Niestety nie znalazłam nic ciekawego i odpuściłam sobie ten zakup.

Bardzo podobały mi się też ręcznie malowane, kolorowe magnesy przedstawiające kamienice, jednak cena 25zł i więcej odstraszyła. Jeszcze nie teraz. Nie z zarobkami w złotówkach! ;)

A Wy lubicie kupować pamiątki w czasie wyjazdów? Pocztówki, magnesy, a może jeszcze coś innego?


Miłego wieczoru;)

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger