Trójmiasto w 3 częściach- plaża, morze i kolejny mecz naszej reprezentacji w ME U18 (cz.II)

Pierwsza noc w akademiku zleciała bardzo szybo. W planach miałyśmy wstać o 4 i pojechać rano nad morze, jednak oczywiście nic z tego nie wyszło. Nawet nie słyszałam jak dzwonił budzik i takim sposobem dzień zaczęłyśmy około 10.

Zjadłyśmy coś na szybko, spakowałyśmy kocyk i bluzy i pojechałyśmy do Gdyni.            Ku naszemu zdziwieniu wszystkie sklepy i lokale były zamknięte…. My tak bardzo zdolne zapomniałyśmy o tym, że to 15 sierpnia- wtedy święto.

Wszystko dookoła było zamknięte, nie kursowała ¾ autobusów miejskich, a my zostałyśmy w zasadzie bez jedzenia…. Na początku trochę nas to zdenerwowało, jednak mimo wszystko nie bardzo się tym przejęłyśmy. I tak na wyjazdach w zasadzie nic nie jemy, bo najzwyczajniej nie ma na to czasu, jednak na szybkiego znalazłyśmy przy dworcu jakiś sklepik w którym kupiłyśmy sobie picie i bułkę na później.

                Stamtąd udałyśmy się z powrotem na skmkę i pojechałyśmy prosto na plażę w Orłowie.



Pogoda niezbyt dopisywała. Na początku świeciło słońce i na mieście faktycznie grzało, jednak chcąc poleżeć na plaży w samym stroju kąpielowym się nie dało.


Kilka razy próbowałyśmy, najbardziej przeszkadzał zimy wiatr wiejący od strony morza. Bryza robi swoje. Nie tym razem opalanie…:(
Jedyne co nam zostało to podziwianie widoku morza z brzegu.
               
Po tak spędzonych kilku godzinach szybko odwiozłyśmy do naszego akademika zbędne rzeczy i udałyśmy się na halę, gdzie miałyśmy w planach obejrzenie dwóch spotkań!

W pierwszym grali Niemcy z Czechami, a w drugim Polacy z Białorusinami.



Atmosfera była podobna do tej poprzedniego dnia, jednak tym razem przyjechało jeszcze więcej rodzin chłopaków. Zarówno naszych jak i Niemców.
Robiło to fajne wrażenie, a i na pewno im to pomagało.




Fajnie oglądało się Niemców. Byli bardzo zdeterminowani do zwycięstwa w tym spotkaniu. Być może była to kwestia jakiegoś nakręcenia po poprzednim meczu wygranym z naszą drużyną… Ten wygrali z ogromną przewagą, co bardzo nas ucieszyło.
Dzięki nim przeniosłyśmy się też trochę za zachodnią granicę…









Po pierwszym meczu była krótka przerwa i już na boisko wychodzili nasi zawodnicy.
Ten mecz był już bardziej wyrównany, widać, że nie był on dla chłopaków łatwy, jednak umieli się przełamać.


 Emocji nie brakowałoprzez większość spotkania. Wszyscy znali stawkę tego meczu po porażce z poprzedniego dnia. Były momenty, gdzie szło bardzo ciężko, jednak udało się to pokonać.

Widać nasi dostali przez to jeszcze większej mobilizacji i wygrali mecz.


W naszym zespole po raz kolejny MVP dostał Maciek Majdziński.


Po tych dwóch meczach miałyśmy świetne humory.
Zresztą nic dziwnego. Gdzie nam może być lepiej niż na hali!


Tym razem z racji tego, że wszystko było pozamykane wróciłyśmy do akademika trochę wcześniej... Dzień był naprawdę udany! ;D

wyjazd z dn. 15.08.2014r

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger