Malbork- z wizytą w największym zamku świata.

Pozostając w klimacie podróżniczym, kolejnym miejscem po Elbląg, które postanowiłyśmy odwiedzić był Malbork. 
 


Według jednego z źródeł- KLIK- dowiedziałyśmy się, że jest to największy zamek świata.

Podróż rozpoczęłyśmy z samego rana. Pociąg z Olsztyna wyjechał o 6:56. Biorąc pod uwagę, że był to  pociąg pośpieszny..TLK, który ok. 120km pokonał w 2 godziny, byłyśmy bardzo zawiedzione.. Płacąc 45zł liczyłyśmy na coś więcej..
Do Malborka dotarłyśmy przed godziną 9. Przed dworcem PKP znajduje się mobilna informacja turystyczna, z której możemy pobrać plan miasta.

Aby dojść na zamek wystarczy z dworca PKP skręcić w prawo i dojść do głównej ulicy- Aleji Wojska Polskiego, przez którą trzeba przejść, a następnie przez stare miasto dojdziemy pod sam Zamek. Samo dojście nie zajmie nam więcej niż 10 minut.
Aby wejść na Zamek, najpierw musimy odstać swoje w kolejce po bilet, za który zapłacimy 25zł jeśli przysługuje nam ulga, dla tych którzy takiej możliwości nie mają przewidziano bilet za 35zł.
Robienie zdjęć jest darmowe,jednak nie wolno używać przy tym flasha. 
Zwiedzanie Zamku odbywa się z przewodnikiem. Mamy dwie możliwości, możemy poczekać aż uzbiera sie większa grupa, którą oprowadzi przewodnik, bądź możemy skorzystać z audio przewodnika. Wszystko w tej samej cenie.
Trafiłyśmy na dzień, w którym było bardzo dużo zwiedzających, w tym wycieczki m.in. z Niemiec, co nam bardzo odpowiadało.
Sprawdzałyśmy pogodę codziennie, przez kilka dni, miało być ładnie... miało, bo jak tylko weszłyśmy na teren Zamku zaczął padać deszcz..





Zamek z zewnątrz jest ogromny!Nam od dawna podobają się szczególnie te ceglane budowle. Zbudowanie czegoś tak potężnego, szczególnie w XIII-XV wieku było niesamowicie trudnym przedsięwzięciem jednak, jeśli podejmują się tego Niemcy, mamy pewność, że będzie to coś perfekcyjnego.



Przez wielką bramę weszłyśmy na dziedziniec, skąd rozpoczęłyśmy zwiedzanie.
Z racji, że nie wybrałyśmy opcji z przewodnikiem, same decydowałyśmy od czego zaczynamy.
Na pierwszych wystawach miałyśmy okazje podziwiać różne zbiory.





Dla zwiedzających udostępnione są sale, pomieszczenia dawniej zamieszkiwane przez różne osobistości... Kuchmistrzowie, Rachmistrzowie, gdzie najczęściej warsztat ich pracy był równocześnie ich mieszkaniem.




Niektóre pomieszczenia są oddalone od siebie długimi korytarzami, dzięki którym czuć klimat tajemnicy, zamkowej atmosfery.



Część sal jest bardzo długa, gdzie zostawionych jest bardzie wiele stołów, więc sądzimy, że były to jakieś jadalnie, miejsca do biesiadowania.




Zobaczyłyśmy również dawną toaletę.

Oraz inne pomieszczenia



Są miejsca gdzie możemy obejrzeć zbroje rycerskie, broń, której używano do walki w tamtych czasach oraz stroje Krzyżaków.




Bardzo cieszył nas widok dokumentów napisanych w języku niemieckim. 



Oraz innych akcentów z naszego Miasta- Magdeburga!


Sale i korytarze wypełniały ścienne malowidła, które dodawały uroku temu miejscu. Dzięki licznym szafą i komodom możemy zobaczyć dawny wystrój wnętrz.



Najprzyjemniejszymi momentami zwiedzania były chwile, gdzie same znajdowałyśmy się w danej sali, dzięki czemu mogłyśmy w spokoju zrobić zdjęcia, obejrzeć wszystkie przedmioty, porozmawiać na ich temat.
Spacer po zamku był dla bardzo przyjemny, lubimy poznawać historie, szczególnie tak ciekawą jaką niesie ze sobą to miejsce.
Mimo wszystko byłyśmy trochę zawiedzione.. Spora część pomieszczeń była dla zwiedzających zamknięta.. przez liczne remonty nie mogłyśmy zobaczyć najciekawszych rzeczy.




Dodatkowo deszczowa pogoda nie ułatwiała nam zwiedzania, uniemożliwiła nam możliwość, aby rozsiąść się na dziedzińcu i chwilę odpocząć. 



Bardzo zależało nam, aby wejść na wieżę widokową.. tak naprawdę główny cel naszej podróży, jednak przez deszcz było to nie możliwe…

Całe zwiedzanie zamku zajęło nam jakieś 2 godziny, jest to czas, w którym jesteśmy wstanie zobaczyć wszystkie interesujące nas rzeczy.
Ostatnim punktem było przejście się kładką i zobaczenie Zamku z drugiego brzegu rzeki.
Prezentuje się tam śliczna panorama.



W drodze powrotnej na dworzec, przeszłyśmy się małym, ale urokliwym ryneczkiem.
Na podroż powrotną wybrałyśmy również pociąg, jednak tym razem postawiłyśmy, na skład REGIO, za który zapłaciłyśmy ok. 25 zł, czyli prawie o połowę mniej niej niż za TLK, a czas przejazdu był taki sam.
Wyjazd był dla nas udany, chociaż nie ukrywamy, że liczyłyśmy na więcej ze strony pogody, samego zwiedzania.. ale na wieżę widokową zamierzamy i tak wyjść;)

wyjazd z dn. 25.07.2015r

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger