Orłowski klif i Gdańska starówka.

Było już kilka wpisów w których pokazałyśmy Wam miejsca przez nas odwiedzane, a dziś przyszedł czas na coś szczególnego.
Szczególnego dla nas!
                Jakie znaczenie mają dla nas Niemcy i piłka ręczna opiszemy przy innej okazji, bo to jest kwestia na później i na zupełnie oddzielne wpisy, jednak przyznać trzeba, że i jedno i drugie od zawsze miało kluczowy wpływ na moje życie!

                Nasz pierwszy wspólny wyjazd spowodowany był właśnie meczem naszych szczypiornistów. Pamiętam jak dowiedziałam się, że NIEMCY grają w GDAŃSKU. Na szybko kombinowanie, a podczas jednej z rozmów spontaniczne pytanie „jedziemy?” i szybka odpowiedź „jedziemy!”.

Dziś jednak nie będzie relacji z meczu. Jako, że mam stosunkowo blisko do Trójmiasta postanowiłyśmy wykorzystać ten czas jak najlepiej i jeszcze trochę pozwiedzać.


Wszystko miałyśmy zaplanowane w zasadzie co do minuty. Z TLK wysiadłyśmy w Sopocie.
Tam szybki spacer po Monciaku, chwila na plaży i już czekałyśmy na SKMkę.

Jako, że przez dłuższy okres czasu spędzałam w Trójmieście każdą wolną chwilę mam tam wiele ulubionych miejsc. Kocham wręcz Gdańską starówkę- która dla mnie jest najpiękniejsza w Polsce, uwielbiam posiedzieć na Skwerze Kościuszki w Gdyni, pójść na mecz do hali na Wzgórzu Maksymiliana, pospacerować po zoo w Oliwie czy odwiedzić tamtejszą halę, wybrać się na mecz reprezentacji do Ergo Areny również, jednak szczególnie uwielbiam właśnie to miejsce na Gdyńskim wybrzeżu.

Po spacerze w Sopocie naszym kolejnym celem była stacja GDYNIA ORŁOWO.


Stamtąd już prostą drogą udałyśmy się na moje ulubione molo.


Jest to miejsce o wiele spokojniejsze niż np. Sopot.
Znacznie mniej ludzi, a dla mnie jest tam piękniej. Widok na Gdańską stocznię, stadion czy właśnie molo i hotel w Sopocie, ale przede wszystkim na klif!





Można tam usiąść i siedzieć. Nie chce się stamtąd nigdzie ruszać.
Czasami chciałoby się spędzić tam nawet cały dzień….


Wtedy co prawda nie miałyśmy takiej możliwości, jednak wykorzystałyśmy czas który miałyśmy do maksimum!
Trochę spaceru, trochę odpoczynku a potem jeszcze wycieczka na sam klif.




Droga jest łatwa. Weszłam na niego bez większego problemu mimo sypiącego się kolana. Nie ma nic stromego (chyba, że ktoś ma mocny lęk wysokości wtedy może się gdzieniegdzie wystraszyć podchodząc do krawędzi)

widoki z samej góry zapierają dech w piersiach!






Ciężko jest się nimi nacieszyć!
Czas jednak gonił. W planie miałyśmy jeszcze chociaż krótki spacer po starówce i obiad.
Dojechałyśmy do Gdańska i ruszyłyśmy do kolejnych punktów na naszej trasie.


Muzeum Bursztynu

Starówka





Posąg Neptuna


Wybrzeże Motławy



Drzewko szczęścia 

I ostatecznie powrót na dworzec i droga na Ergo Arenę.

Relację z meczu zaprezentujemy w najbliższym wpisie. ;)

Słonecznego dnia ;)

wyjazd z dn. 7.06.2014r

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger