Wakacje!

Wakacje!

Witajcie ;)
                Nadszedł bardzo wyczekiwany przez Nas wszystkich czas… WAKACJE!
( no prawie, jeszcze dwa zaliczenia i również ja powiem że mam wakacje ;p )
Gdynia- Orłowo

                Za nami bardzo ciężki okres; szkoła, ciągły brak czasu, do tego problemy zdrowotne i osobiste dołożyły swoje, ale jak na nas przystało nie odpuściłyśmy i wytrwałyśmy w tym trybie!

Teraz przyszedł czas na spełnienie naszych list, chociaż wcześniej też znajdowałyśmy czas na krótkie wyjazdy i poznawanie nowych miejsc o czym mogliście się przekonać w poprzednich postach ;)

                Wakacje i co dalej?
                Jest to czas odpoczynku, możliwość zresetowania się, lecz wizja leżenia plackiem na plaży, i nic nie robienia nie dla nas.. nie zwalniamy tempa!
Naukę do szkoły na jakiś czas możemy odłożyć co jednak nie znaczy, że niema nic innego do roboty.

                 Planów jak zawsze mamy wiele. Przede wszystkim teraz mamy czas i okazje skupić się nad nauką języka niemieckiego.. a dlaczego akurat ten język? O tym będzie w kolejnych postach ;). 

Nic samo nie przyjdzie,w natłoku wszystkich innych obowiązków ciężko się jest oderwać i w pełni skupiać tylko na tym, więc teraz wykorzystamy ten czas, jak to mówią.. bez pracy nie ma kołaczy!

                Już niedługo jedną z nas czekać bardzo ważny egzamin.. mam na myśli prawo jazdy. 
Z racji naszych wyjazdów oraz zamiłowania do podróży bardzo się ono nam przyda. 
Przyznam, że tempo kurs jest ekspresowe, więc coraz bliżej do tego. Trzymajcie wszyscy kciuki, a tak bardzo wyczekiwane uprawnienia będą nasze ;)

                 Niestety nie ominie nas również bliskie spotkanie z lekarzem.. Wiec siła i wytrwałość są teraz nam bardzo potrzebne. 

                 Nie martwcie się, jednak to WAKACJE! Więc wiele wyjazdów przed nami! 
Już nie możemy się tego doczekać, uwielbiamy to robić, szybkie pakowanie, i w drogę ;) 

Poznań, morze, góry.. i wiele innych, ciekawych miejsc. Oczywiście, wielką radość sprawia nam możliwość dzielenia się z Wami naszymi przeżyciami, wrażeniami, opiniami.
Nie zabraknie zdjęć ( nabyłyśmy nawy sprzęt ;)) opisów, przydatnych informacji.

Na koniec zostawiamy Wam kilka zdjęć z ubiegłorocznych wakacji. Miłego oglądania ;)

Kraków

Kraków


Gdynia

Żywiec

Szczyrk- Skrzyczne

Szczyrk- Skrzyczne

Bielsko-Biała 

Wisła

Wadowice

Inwałd

Andrychów

Olsztyn- Kortowo

Olsztyn
Giżycko- stolica Mazur? Cisza, spokój i wielka woda oraz Wyspa Kormoranów. To warto zobaczyć!

Giżycko- stolica Mazur? Cisza, spokój i wielka woda oraz Wyspa Kormoranów. To warto zobaczyć!

Długi czerwcowy weekend wykorzystywałyśmy do granic możliwości, więc w ramach ostatniego wypadu odwiedziłyśmy Mazury, a dokładniej mówiąc Giżycko!



Dojechać tam z Olsztyna to żaden problem. 2 godziny drogi busikiem, 12zł za bilet i jesteśmy na miejscu. Wysiadając na końcowej stacji tuż pod dworcem PKP/PKS jesteśmy na samym brzegu jeziora, przy marinie skąd odpływają rejsy wycieczkowe.

Naszym planem na ten wypad było tak naprawdę odpocząć. Cały dzień poleniuchować i złapać słoneczka. 
Jako, że na miejscu byłyśmy dosyć wcześnie, bo kilka minut po 9, tak więc przywitał nas względny spokój. 
Ciche jezioro, brak turystów i w zasadzie ogólna "cisza".


Miasteczko jak widać jeszcze nie obudziło się do życia.


Było dosyć chłodno, a jeśli dodać do tego powiew wiatru z nad wody momentami było praktycznie... ZIMNO! Na początku w bluzach, siedząc nad samym brzegiem próbowałyśmy wybrać jeden z rejsów, którym to miałybyśmy zobaczyć coś więcej niż tylko krajobrazy z tej czysto lądowej perspektywy.



Wybór padł na 10:30 i Wyspę Kormoranów.
Została nam prawie godzina, więc nie tracąc czasu pospacerowałyśmy po nabrzeżu.
Z czasem zaczęło robić się cieplej, a w momencie gdy wsiadałyśmy na nasz statek była już na tyle odpowiednia temperatura, że spokojnie można było zostać w koszulce na ramiączka.

Rejs miał trwać 3,5 godz., a w tym czasie mieliśmy przepłynąć przez jeziora, kanały... nic tylko my i woda!





Naszym celem była wyżej wspomniana Wyspa Kormoranów. Mogłyśmy się jedynie domyślać czego możemy się tam spodziewać.
Widoki po drodze były prześliczne! Cisza, spokój.... Rajskie spotkanie z naturą. Takie krajobrazy zachwycają.




Z czasem zaczęło pojawiać się coraz więcej żaglówek, ludzi opalających się na brzegu i innych wczasowiczów.







Kilka razy nachodziły mnie myśli o tym jak bardzo chciałoby się tak odciąć od rzeczywistości.
Zostać tydzień, może dwa w takim spokoju, odciętym od tego.. pędzącego świata. Zatrzymać się chociaż na chwilę i poczuć taką prawdziwą wolność! 
Ahhh! Naprawdę można się rozmarzyć!

My jednak wciąż płynęliśmy, aż po pewnym czasie na horyzoncie zaczęły wyłaniać się pojedyncze wysepki na samym środku jeziora. Pierw jedna, potem druga...

Niby nic nadzwyczajnego. Wysepka, trochę zieleni i kilka drzew.... jednak patrząc szerzej był to środek jeziora. Skąd tu drzewa...



Od tego momentu nie upłynęło już dużo czasu, gdy naszym oczom ukazał się naprawdę niecodzienny widok. 
Była to także wyspa. Kapitan zapowiedział, że dopływamy do celu wyprawy. 


Przed nami WYSPA KORMORANÓW! 


Widok dla nas był niemalże piorunujący. Była wyspa, były drzewa...  była i zieleń tylko, że....
Każde z drzew było dosłownie oblężone przez kilka bądź kilkanaście (?) ptaków, a dookoła było brudno od ich odchodów.

W efekcie wyspa stała się biała, a nad jej powierzchnią wystawały tylko drągi, na których siedziały chmary czarnych ptaków!









Nie jest to coś co można często zaobserwować. Ja w swoim życiu coś podobnego widziałam pierwszy raz! 

Pobyliśmy w tamtej okolicy jeszcze trochę czasu i płynęliśmy już w drogę powrotną.



Jako, że było idealnie południe, słońce mocno prażyło, woda chłodziła, więc aż tak nie czuło się upału, a my chciałyśmy z tego skorzystać.... 
No i przesadziłyśmy... Na początku faktycznie się tego nie odczuwało, ale tuż przed zakończeniem rejsu było już nie fajnie. Skóra zaczęła po prostu boleć...

Ostatnie minuty skupiłyśmy się na nacieszeniu widokami i ogólnie tym miejscem, ale po zejściu na ląd doszłyśmy do wniosku, że dłużej nie damy rady złapać ani jednego promienia słońca więcej.
Pożegnałyśmy się z nabrzeżem, z mariną i ogólnie z tym cudownym miejscem.

Pół godziny później wsiadłyśmy w powrotnego busika i już byłyśmy w drodze do domu. Wszystko coraz bardziej bolało, a tu jeszcze tyle drogi przed nami.
Chyba dosłownie cudem dałyśmy radę dotrzeć do domu...
Nigdy aż tak się nie opalajcie! Naprawdę...

Cały wyjazd kosztował naprawdę wielu wyrzeczeń ale no... po prostu BYŁO CUDOWNIE!
Widoki niezapomniane, a i naprawdę odpoczęłyśmy.

Jednak taka ucieczka od tych "wielkich miast", które pomimo tego,że może i nie są wielkie mają w sobie to coś co męczy 100 razy bardziej niż cisza i spokój natury! 

Jedyne czego żałujemy to, że nie miałyśmy okazji zobaczyć więcej miasteczka.
To jednak sprawa do szybkiego nadrobienia! 

wyjazd z dn. 6.06.2015r
Toruń w jeden dzień.- Miasto piękne, magiczne... Z klimatem który kocham!

Toruń w jeden dzień.- Miasto piękne, magiczne... Z klimatem który kocham!

Cześć! ;)
Dzisiaj czas na kolejny post z naszego wyjazdu, który będzie kontynuacją naszej czerwcowej wycieczki.
Pierwszą częścią było zwiedzanie Bydgoszczy, które możecie zobaczyć tutaj, dziś natomiast pokażemy Wam trochę Torunia.




Co prawda większość miejsc to stare miasto i okolice, jednak mamy nadzieję, że się Wam spodoba. ;)

Do Torunia dotarłyśmy ok. 13:20. Chciałyśmy mieć jak najwięcej czasu na mieście, więc czym prędzej ruszyłyśmy w kierunku starówki.
Jest to o tyle przyjemne i łatwe w odnalezieniu się miejsce, że wysiadając na dworcu kolejowym "Toruń miasto", gdzie również znajduje się dworzec autobusowy, musimy jedynie wyjść z budynku, znaleźć przed sobą Wisłę i idąc jej nabrzeżem dojść do starówki.
Nie ma się jak zgubić ;)

Toruń uwielbiam od małego. Zaraz po Gdańsku jest to jedno z moich ulubionych miast w Polsce, dlatego bardzo mi zależało żeby zajechać tam chociaż na chwilę. Udało się!

Pogoda była dalej przepiękna. Było ciepło i słoneczko mocno grzało (co powoli zaczęło odbijać się na moich ramionach :p) warto było skorzystać!

Zaraz po wejściu między stare miejskie mury zobaczyłam ponownie to za co tak kocham to miasto.
Piękne budowle, mnóstwo zabytków, kolorowe kamieniczki, wąskie uliczki mające swój klimat... To wszystko ma dla mnie jakąś taką magię, jest wyjątkowe i zawsze lubię tam wracać!



Chwilę pobłąkałyśmy się po mniej znanych mi uliczkach, cichych, spokojnych- tam tak naprawdę można poczuć klimat miasta, bez tłumu turystów.




Następnym odwiedzonym przez nas miejscem by dom Mikołaja Kopernika.
W środku nigdy nie byłam, a z zewnątrz dla mnie jest to tylko jedna z wielu cudownych kamieniczek w centrum starego miasta.


Zatrzymałyśmy się tam dosłownie na chwilę. Podłączyłyśmy się na chwilę pod niemiecką wycieczkę, zrobiłyśmy zdjęcie i ruszyłyśmy dalej w kierunku Starego Rynku.




Kiedyś uwielbiałam to miejsce nie tylko za ratusz, pomnik Kopernika, osiołka czy inne piękne zabytki, ale również za to, że panował tam względny spokój jak na takie turystyczne miasto.
Nie było naustawianych tysiąca kramików, ogródków piwnych czy innego rodzaju budek handlowych.



Trochę uderzył mnie ten widok. W ciągu tych kilku lat gdy nie było mnie w Toruniu bardzo wiele się tam zmieniło. Nie koniecznie na plus.

Zrobił się tam jakiś taki tłok, ścisk. Tutaj kramik na kramiku, tam stoliki restauracyjne jeden przy drugim, a jeszcze trochę dalej 10 budek z lodami. Trochę szkoda.


Nie da się już jak dawniej po prostu iść na rynek i podziwiać piękno miasta.
Jest ono jakby przyćmione, zatarasowane. Część kamieniczek obwieszona jest reklamami....
Przyznam szczerze- mi się to bardzo nie podoba. To miejsce straciło tą "magiczną cząstkę" którą ja pamiętam z przed jeszcze kilku lat....

Po krótkim spacerze między tymi kramikami i tłumami turystów postanowiłyśmy, że dla lepszego widoku wejdziemy na wieżę ratuszową. 

Bilet ulgowy kosztował nas po 7zł.

Samo wejście jest dosyć przyjemne. Nie jest to strasznie wysoka wieża i na spokojnie można na nią wejść (nawet z małymi dziećmi).
Widoki z samej góry jak i okien po drodze są.. PIĘKNE!






Mnie ponownie zauroczyło!
Wychodzi na to, że moja miłość do Niemiec nie tyczy się tylko do współczesności, ale także do miast rozwijanych przez nich już lata temu!
Cała panorama zapiera dech w piersiach, a dla mnie była to kolejna okazja zawalczenia z lękiem wysokości. Myślę, że po raz kolejny wygrana! ;D

Z samej wieży widać naprawdę wiele. Całe miasto, a także trochę dalsze okolice.


Można podziwiać z góry kamienice na rynku, mosty przecinające Wisłę, ale także zwykłe domy komponujące się z krajobrazem i tworzące wspaniałą mozaikę kolorów i kształtów.


Naprawdę każdemu polecam wejście.
Takiego Torunia nie znałam, a dziś jestem pewna, że przy najbliższej możliwej okazji znowu tam wejdę!

Po zejściu z wieży zostało nam jeszcze czasu, więc pospacerowałyśmy po starówce....



Następnie poszłyśmy zjeść i na godzinę przed pociągiem ruszyłyśmy w stronę dworca....

Naszym kolejnym punktem było nabrzeże Wisły.
Jako, że jest ono tuż przy dworcu mogłyśmy spędzić tam jeszcze sporo czasu. Usiadłyśmy nad samą rzeką i korzystałyśmy ze słoneczka, które pomimo nadchodzącego wieczoru wcale nie przestawało grzać.

Miło jest usiąść tam na chwilę, pooddychać takim świeżym powietrzem, zobaczyć mury z drugiej strony... Po prostu odpocząć!




Aż żal było wracać. Co prawda mogłyśmy zostać tam jeszcze dłużej. Ostatni pociąg do Olsztyna odjeżdżał koło 20, jednak perspektywa powrotu do domu na 23 nie nastrajała zbyt optymistycznie, szczególnie, że kolejny dzień również miał być bardzo intensywny, a do domu spieszyłyśmy się na mecz LŚ.

Uwielbiam to miasto. Odwiedzanie go sprawia mi taką przyjemność i nawet pomimo tego, ze byłam tam już dziesiątki razy zawsze odkrywam coś nowego.

Smutne jest to jego "zaśmiecenie", jednak to nie zmienia faktu, że po prostu jest piękne.
Ma swój niepowtarzalny klimat i naprawdę myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.

wyjazd z dn. 5.06.2015r
Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger