Zakopane- 3 dni z widokiem na Giewont cz.II

Cześć! ;)
Dzisiaj przyszedł czas na drugą część relacji z majówki w Zakopanem. 
II i III dzień, a do tego kilka zdjęć ;)




DZIEŃ II
                Nasz kolejny dzień w Zakopanem nie zaczął się zbyt przyjemnie. Było szaro, buroPadało, a chmury tak zaciągnęły się na góry, że nie było ich już w ogóle widać- o szczytach nie wspominając.

Taka pogoda nie zachęcała zupełnie do niczego, a jakby tego było mało w okolicach południa jeszcze zaczęło grzmieć. W tym miejscu musimy się przyznać, że nie chciało nam się wychylać nosa poza pokój! Była tylko radość z tego, że dzień wcześniej wyjechałyśmy na Gubałówkę.

Po południu deszcz przeszedł w mżawkę, więc postanowiłyśmy zebrać się przynajmniej do sklepu i dokupić coś na kolację. Miał być osiedlowy sklepik w pobliżu, jednak powietrze było tak przyjemne, czyste… zachęcało dodalszego spaceru i nawet ta wilgoć nie zniechęcała!

Spacer na same Krupówki- tym razem było dosyć pusto. Chyba nie tylko my wystraszyłyśmy się tego deszczu!


Przy okazji postanowiłyśmy jeszcze zjeść jakiś porządniejszy obiad. Tym razem wybrałyśmy pierogi ruskie
Trzeba przyznać, że czekałyśmy ponad pół godziny i wydałyśmy po 9zł za porcję w ramach której dostałyśmy po 8 pierożków, jednak mimo to opłacało się! Czuć, że były one świeżo robione i naprawdę smaczne!

Najedzone wybrałyśmy ponownie spacer „do domu”, potem jeszcze mecz i tak jakoś się przeciągnął ten wieczór, a wliczając pakowanie było już naprawdę późno, gdy kładłyśmy się spać.


DZIEŃ III
Był to nasz ostatni dzień w Zakopanem
Wykwaterowanie miałyśmy do 10, więc trzeba było wcześniej wstać, zjeść, dopakować plecak… A potem już tylko w drogę.

Tym razem w planie założyłyśmy sobie zobaczyć Wielką Krokiew.
Pierwszym punktem był dworzec. Podjechałyśmy, zostawiłyśmy tam nasze bagaże w szafce, wzięłyśmy jedynie małą torebkę i aparat i ruszyłyśmy w obranym wcześniej kierunku.

Na przystanku koło dworca PKS możemy wsiąść do busika, który zawiezie nas w okolice skoczni- musimy wysiąść na przystanku „Rondo Czecha” i później kawałek się przejść. W razie jakichś wątpliwości po drodze znajduje się jeszcze biuro informacji turystycznej, gdzie dokładnie wskażą drogę.


Skocznie są położone w spokojnej okolicy, tuż obok COS. 
Najpierw mijamy 3 mniejsze, by później móc dojść pod Wielką Krokiew.





Jest ona olbrzymia, jednak jeśli mam być szczera to jak dla mnie wszystkie są identyczne- różnią się jedynie wielkością (nie znam się na tym. Czysto subiektywna opinia).

A przy okazji pobytu pod skocznią...


Trochę czasu tam spędzone, następnie powrót do miasta i ponownie podziwianie gór wyłaniających się zza chmur oraz łapanie promieni słońca, które po poprzednim mocno deszczowym dniu, tym razem bardzo przyjemnie grzały.





 Na koniec spacer po Krupówkach, kupienie drobnych pamiątek i powrót na dworzec.




Do Żywca wracałyśmy tym samym autobusem, którym przyjechałyśmy. Z Zakopanego wyjeżdża on o godzinie 13:55 i dojeżdża na miejsce o 16:38 (nasz tym razem był przed czasem!)

Tak bardzo nie chciało się wyjeżdżać! Przepiękna panorama, która zostawała za naszymi plecami, wspomnienia… było ciężko. Jedno wiemy na pewno. Jeszcze tam wrócimy!

Może na dłużej, może na krócej, ale na pewno jeszcze nie raz zawitamy w tamte strony!
Kto wie. Może przy kolejnej okazji uda się wejść na szlak.

Wszystkim serdecznie polecamy taki wyjazd. Przy dobrej organizacji i chęciach nie musi być to wcale duży koszt, a wspomnienia, widoki… to wszystko tam trzeba po prostu chociaż raz zobaczyć!

Niedługo dodamy szczegółowe podsumowanie z wszystkimi kosztami tego wyjazdu. Dzisiaj to na tyle. Czas nacieszyć się wiosną panującą za oknem ;)

Pozdrawiamy ;)

wyjazd z dn. 5-7.05.2015r

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 1001Podróży , Blogger